Serial "Czarnobyl" opowiada historię wybuchu elektrowni atomowej im. Włodzimierza Lenina w Czarnobylu, do której doszło 26 kwietnia 1986 roku. Uznanie widzów zyskał kapitalną grą aktorską m.in. Jareda Harrisa czy Stellana Skarsgårda a także wzruszającym pokazaniem dramatycznych losów ratowników, poświęcających zdrowie i życie, by ratować Europę przed skutkami katastrofy.

 

Jednym z fanów produkcji został mistrz świata w snookerze z roku 2010 Robertson. Trzydziestosiedmioletni Australijczyk poinformował o tym za pośrednictwem Twittera, tyle że zdradził przy tym, że dopiero na samym końcu serialu, gdy pokazane zostały archiwalne zdjęcia i przedstawione dalsze losy bohaterów, zorientował się, że historia jest oparta na faktach.

 

"Właśnie skończyłem oglądać Czarnobyl. Co za kapitalna produkcja! Aż do końcowych napisów nie wiedziałem, że to się wydarzyło naprawdę" - napisał Robertson na swoim profilu twitterowym, czym rzecz jasna ściągnął na siebie krytykę internautów.

 

"Czy ty żyjesz w bańce?", "Wyobrażam sobie twoje zdziwienie", "Jezu, gdzie ty mieszkałeś, na Księżycu?", "To samo czułeś, gdy oglądałeś Titanika?" - to tylko niektóre komentarze użytkowników Twittera.

 

 

Brak podstawowej wiedzy o współczesnym świecie Australijczyk próbował tłumaczyć tym, że do 21. roku życia mieszkał w Australii. Urodził się i wychował właśnie na Antypodach i dopiero później przyjechał do Europy, gdzie mieszka obecnie ze swoją partnerką oraz dwójką dzieci w Cambridge.

 

"Nie wiem, czemu mnie tak krytykujecie. Nigdy nie mówili o tym w mojej szkole w Australii, a później nie słyszałem o tym, gdy mieszkałem już w Anglii" - napisał Robertson.