33-letnia Felix uzyskała 52,20. To wynik gorszy o prawie trzy sekundy od jej rekordu życiowego, który ustanowiła w 2015 roku. Był to czwarty czas w jej biegu kwalifikacyjnym i na wiadomość, czy awansowała do półfinału, musiała czekać do zakończenia tego etapu zmagań.

 

- Byłam nieco zardzewiała, ale można się było tego spodziewać, ponieważ od dawna się nie ścigałam. To czekanie było bardzo upokarzające. Cieszę się, że biegam, bo nie wiedziałam, czy będę w stanie. Rzeczy, które kiedyś przychodziły mi bardzo łatwo, teraz są dość trudne. Teraz jestem mamą. W hotelu czyszczę butelki, zmieniam pieluchy i przygotowuję się do startów - opowiadała dziennikarzom.

 

W listopadzie urodziła córeczkę Camryn, będąc w 32. tygodniu ciąży. Poród nie obył się bez komplikacji i konieczne było cesarskie cięcie. Tegoroczne mistrzostwa USA są jednocześnie eliminacjami przed mistrzostwami świata, które na przełomie września i października odbędą się w Dausze.

 

Felix w rywalizacji indywidualnej ma w dorobku cztery medale olimpijskie. Złoto na 200 m z Londynu oraz trzy srebrne krążki - na tym samym dystansie z Aten i Pekinu oraz na 400 m z Rio de Janeiro. W rywalizacji sztafet pięciokrotnie stawała na najwyższym stopniu podium. Jeszcze przed wznowieniem startów deklarowała, że jej celem jest występ w igrzyskach w Tokio. - To punkt wyjścia przed przyszłym rokiem. Mam jeszcze czas. Wiem, że mogę dojść tam, gdzie potrzebuję - zadeklarowała Amerykanka, która ma za sobą udział w czterech igrzyskach.