Majewski: Niech Polacy pokochają lekkoatletykę dzięki Fontannom

Lekkoatletyka

Nowy rekordzista Polski Piotr Lisek, mistrz świata Paweł Wojciechowski, mistrzyni Europy Paulina Guba, srebrny medalista tej imprezy Konrad Bukowiecki, a także najlepszy obecnie kulomiot, mistrz Europy Michał Haratyk – dla tych lekkoatletów warto przyjść w okolice warszawskiej Wisłostrady na niedzielne zawody "Gwiazdy na Warszawskich Fontannach" albo obejrzeć transmisję w Polsacie Sport Extra.

To już druga edycja imprezy, której organizatorem jest dwukrotny mistrz olimpijski Tomasz Majewski. Skąd pomysł, by urządzić zawody sportowe w jednym z najbardziej uczęszczanych przez warszawiaków latem miejsc? - Trzeba wychodzić z tradycyjnych lokalizacji, jak stadiony i hale. Pomijając już, że stolicy brakuje stadionu lekkoatletycznego, celowo postawiliśmy na Warszawskiej Fontanny, bo liczymy, że do nas w roli widzów ludzie, którzy na ten sport nigdy by się nie wybrali. Osobiście mam przekonanie, że trafią do nas fani sportu, którzy zachowają się w lekkoatletyce - mówi Majewski.

 

Kluczowa w organizacji mityngu jest logistyka. Zdaniem Majewskiego, pierwsza edycja przyniosła ludziom stojącym za zawodami tyle doświadczeń, że dziś są w stanie rozłożyć i złożyć całą infrastrukturę w jeden dzień. - Więcej czasu trzeba było poświęcić na zaplanowanie list startowych. Chcąc mieć pewność, że zawitają do nas gwiazdy, musieliśmy wyjść z zaproszeniem na początku sezonu. W ten sposób zaplanowali swój udział już kilka miesięcy temu. Oczywiście nie mamy oczekiwań ponad miarę, ale byłoby ciekawie, gdyby np. Piotrek Lisek skakał w okolicy 6 m - twierdzi złoty medalista igrzysk w Pekinie i Londynie.

 

27-letni Lisek to największa gwiazda niedzielnej imprezy. Kilkanaście dni temu pochodzący z Wielkopolski tyczkarz pobił w Monaco podczas zawodów Diamentowej Ligi rekord kraju – 6,02 m. Poprawił tym samym własne osiągnięcie sprzed tygodnia, kiedy skoczył w Lozannie, także podczas cyklu Diamond League 6,01 m. Poza tym, że Polak otwiera światowe listy w sezonie 2019, stał się również 10. najlepszym skoczkiem w historii tej konkurencji na otwartej przestrzeni. Przypomnijmy, że od ćwierć wieku nikt nie poprawił osiągnięcia Ukraińca Sergieja Bubki (6,14 m). Dalej na liście wszech czasów są: Maksim Tarasow z Rosji (6,05 m), Dmitri Markov z Australii (6,05 m), Renaud Lavillenie z Francji (6,05 m), Armand Duplantis ze Szwecji (6,05 m), Brad Walker z USA (6,04 m), Okkert Brits z RPA (6,03 m), Jeff Hartwig z USA (6,03 m) i Thiago Braz z Brazylii (6,03 m), a za nimi właśnie Lisek. W hali rekordzistą świata jest Lavillenie (6,16 m), Polak z wynikiem równo 6 m zajmuje szóste miejsce.

 

Rywalami Liska będą m.in. Wojciechowski, mistrz świata z Daegu z 2011 r., Robert Sobera (z życiówką 5,80 m), czy Czech Jan Kudlicka, czwarty zawodnik igrzysk w Rio de Janeiro.

 

Majewski jak zwykle rekomenduje konkurs pchnięcia kulą. Obejrzymy dwa – w wydaniu kobiet i mężczyzn. W tym drugim faworytem jest Haratyk, mistrz Europy z Berlina, rekordzista Polski (22,08 m) z 2018 r. W tym sezonie do granicy 22 m Haratykowi brakuje zaledwie 2 cm, Bukowieckiemu, który jest największym rywalem – 3 cm.

 

Majewski: - To będą prawdziwe mistrzostwa kontynentu, ponieważ będziemy mieli mistrza Afryki, Nigeryjczyka Chuka Enekwechiego (w tym sezonie rekord życiowy 21,77 m - przyp. red.) i mistrza Azji Hindusa Tejindera Pal Singha.

 

Wśród kobiet zdecydowaną faworytką jest Guba, mistrzyni Europy z Berlina. Jest bowiem jedyną zawodniczką, która przekroczyła w karierze granicę 19 m. W tym roku najdalej pchnęła na odległość 18,35 m.

 

Początek zawodów o godz. 16.30, transmisja w Polsacie Sport Extra.

Przemysław Iwańczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze