26-letnia Polka dotychczas grała głównie w imprezach niższej rangi. Według danych WTA, od 2010 roku 12-krotnie próbowała swych sił w kwalifikacjach do turniejów tego cyklu, ale do głównej drabinki przebiła się dopiero w 13. podejściu. W Jurmale wygrała dwa mecze w eliminacjach i cztery w zasadniczej części turnieju.

 

Zyskała już 180 punktów rankingowych, co sprawi, że przesunie się z zajmowanego dotychczas 194. miejsca w okolice 125. Na jej konto wpłynie też co najmniej 17 tys. euro premii.

 

Przebłyski wysokiej formy miała już w czerwcu, kiedy dotarła do trzeciej, ostatniej rundy kwalifikacji wielkoszlemowego Wimbledonu, ale przegrała wówczas z Rumunką Eleną-Gabrielą Ruse. Z kolei przed dwoma tygodniami osiągnęła półfinał challengera WTA w Bastad. W Szwecji pokonała m.in. Francuzkę Fionę Ferro, która w poprzedni weekend w Lozannie cieszyła się z pierwszego w karierze triumfu w turnieju WTA.

 

Jej finałowa rywalka to zupełnie inna półka. Urodzona 29 lat temu w Lipawie Sevastova jest obecnie 11. rakietą świata, a w niedzielę może wygrać pierwszy w tym sezonie, a czwarty w karierze turniej. To jej ósmy finał, a wśród innych sukcesów ma m.in. półfinał wielkoszlemowego US Open z ubiegłego roku. W 2019 osiągnęła czwartą rundę (1/8 finału) w Wielkim Szlemie w Australii i w paryskim French Open.