Kownacki - Arreola, czyli zderzenie murowane

Sporty walki
Kownacki - Arreola, czyli zderzenie murowane
fot. PAP

Jeden i drugi uznaje tylko atak. Młodszy o osiem lat Adam Kownacki (19-0, 15 KO) jest niepokonany, a zbliżający się do czterdziestki Chris Arreola (38-5-1, 33 KO) ma już pięć porażek na koncie. 3 sierpnia, w Barclays Center w Nowym Jorku zderzą się ze sobą szybko, brutalnie, i zapewne to Polak będzie górą.

Dla Kownackiego ktoś taki jak Arreola, to wymarzony rywal. Silny, odważny, szukający w ringu awantury, ale już nieco zmurszały, nadgryziony ringowymi wojnami. „Baby Face” nie ukrywa, że chciał tej walki, chciał zmierzyć się z Arreolą. Nie wiem jak wyglądałby taki pojedynek gdyby to był ten najlepszy Arreola sprzed lat, być może miałbym spore wątpliwości pytany o wynik, ale dziś nie mam żadnych. Faworytem jest Kownacki, po jego stronie są wszystkie istotne argumenty.

 

Ważne, że obaj się szanują i wzajemnie nie obrażają. Śmieciowe gadanie nie jest w ich stylu. Po prostu taki mają charakter. Arreola nie obrażał przecież Tomasza Adamka przed ich walką w Ontario dziewięć lat temu, teraz też nie kieruje żadnych inwektyw w kierunku Kownackiego. I spotyka się z podobną życzliwością i uśmiechem. Po walce, bez względu na wynik, być może pójdą razem na piwo.

 

Kiedy w kwietniu 2010 roku Amerykanin meksykańskiego pochodzenia przegrał nieznacznie z Adamkiem na swoim terenie w Kalifornii, pił później piwo z polskimi kibicami. Bardzo go wtedy polubili, z wzajemnością zresztą. Nie narzekał, że go skrzywdzono, choć walka była wyrównana, gratulował Adamkowi wygranej. Wielu na jego miejscu miałoby pretensję o werdykt. Wtedy był najlepszym amerykańskim pięściarzem wag ciężkiej, walczył o przyszłość i kolejną mistrzowską szansę.

 

Teraz już takiej nie dostanie, choć w zawodowym boksie nigdy nie mów nigdy. Ale Arreola ma już 38 lat, z pięciu przegranych pojedynków, trzy przed czasem. Tyle że nie musi się tych porażek wstydzić. Przed czasem przegrywał tylko w walkach mistrzowskich. Pierwszą zadał mu w 2009 roku Witalij Kliczko, drugą w 2014 roku Bermane Stiverne i ostatnią Deontay Wilder, trzy lata temu. Zrobił sobie po niej prawie 30 miesięcy przerwy, a po powrocie to on wygrał dwie walki przed czasem. Najpierw w grudniu 2018 roku z Maurenzo Smithem, a w tym, 16 marca w Teksasie, z niepokonanym wówczas Jean Pierre Augustinem (17-0 -1, 12 KO). To był jego ostatni pojedynek.

 

Kownacki też miał długą przerwę spowodowaną kontuzją, ale to stara sprawa. Sam przyznał w jednym z wywiadów, że liczył się nawet z zakończeniem kariery. Na szczęście wrócił i do tej pory idzie przez zawodowe ringi jak czołg, wygrywając walkę za walką.

 

Kiedy w 2016 roku po zwycięskim pojedynku z Dannym Kellym w Nowym Jorku pytano mnie co sądzę o jego szansach na znaczące sukcesy w przyszłości, mówiłem o błędach które popełnia, ale podkreślałem też że ilość ciosów które zadaje robi wrażenie, szczególnie na jego rywalach.

 

A ci, co ważne, są coraz lepsi, coraz bardziej znani. I najczęściej uginają się pod lawiną uderzeń Polaka od dzieciństwa mieszkającego w Nowym Jorku. W tym mieście nauczył się boksu, tam stoczył swoje pierwsze walki. Jego wiara, że będzie pierwszym polskim mistrzem świata wagi ciężkiej jest niezłomna.

 

Czekam na dzień w którym to się stanie. Chciałbym zmierzyć się z Wilderem i go pokonać. Wiem, że byłbym w stanie tego dokonać, ale jeśli moim rywalem będzie ktoś inny, to też dam radę – mówił mi, gdy rozmawialiśmy kilka miesięcy temu w Warszawie.

 

Dziś trzy z czterech prestiżowych pasów (IBF, WBA, WBO) należą do Andy Ruiza Jr, mieszkającego w USA Meksykanina, który nieoczekiwanie znokautował Anthony’ego Joshuę i mu je odebrał. Ruiz Jr podobnie jak Kownacki nie ma sylwetki modelowego atlety, ma sporą nadwagę, ale co ważne nie boi się nikogo i naprawdę sporo potrafi.

 

Kownacki tak jak on też może zadziwić bokserski świat. Ale najpierw musi w najbliższą sobotę pokonać w Nowym Jorku Chrisa Arreolę.
Innej drogi do celu jakim jest zdobycie mistrzowskiego tytułu w wadze ciężkiej nie ma.

 

Transmisja hitowej walki Adam Kownacki - Chris Arreola w nocy z 3 na 4 sieprnia w Polsacie i Polsacie Sport.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze