25-letnia Jabeur zajmuje 59. miejsce w rankingu WTA, Świątek jest w nim siedem pozycje niżej. Można więc było się spodziewać, że pierwszy w historii mecz pomiędzy tymi tenisistkami będzie bardzo wyrównany. O sukcesie mogła też decydować odporność na upał, bo warunki w jakich przyszło grać zawodniczkom były wręcz piekielne. 

 

Polka źle zaczęła pojedynek. Ne trafiała pierwszym podaniem, a jej doświadczona rywalka przejmowała inicjatywę po drugim serwisie, zmuszała do popełniania błędów i od razu przełamała tenisistkę Legii. Po chwili powiększyła przewagę, wygrywając też drugiego gema i nie oddała jej do końca pierwszej partii. Choć warszawianka grała coraz lepiej, niepowodzenie z początku spotkania okazało się decydujące. Nie pomogła nawet krótka konsultacja z trenerem Piotrem Sierzputowskim, o którą Świątek poprosiła przy stanie 3:5. Tunezyjka zwyciężyła 6:4, ale można było mieć nadzieję, że sytuacja ulegnie zmianie, gdyż Polka wyraźnie poprawiła swoją grę.   

 

Niestety drugi set zaczął się fatalnie dla naszej reprezentantki, która znów nie radziła sobie z returnami Jabeur, psuła piłkę za piłką, na domiar złego popełniła podwójny błąd serwisowy. Ponownie została przełamana i musiała odrabiać straty. Tak jak w pierwszej partii szybko zrobiło się 2:0, a po drugim przełamaniu, Tunezyjka wyszła na prowadzenie 4:1. Gdy wydawało się, że koniec meczu jest blisko, nastąpił nagły zwrot akcji. Świątek wygrała gema przy podaniu rywalki, po raz pierwszy w tym spotkaniu. Zrobiło się 2:4 i był to już ostatni dzwonek do ratowania sytuacji.

 

Do końca seta wygrywała już tylko 18-letnia warszawianka. Po drugim przełamaniu rywalki doprowadziła do remisu 4:4, później w imponującym stylu zwyciężyła przy swoim podaniu do zera i pierwszy raz w tym meczu wyszła na prowadzenie. Do tego grała pomysłowo, dokładnie i nareszcie radziła sobie z serwisem. Nie potrafiąca na to zareagować Jabeur pozwoliła się przełamać trzeci raz i set padł łupem cudownie odmienionej Polki. Świątek wygrała pięć gemów z rzędu!

 

Koszmar jednak powrócił. Nasza zawodniczka znów straciła serwis na początku seta. Po niezrozumiałej decyzji sędziego, który nakazał powtórzenie wygranej przez nią wymiany, zdenerwowana Polka popełniła na koniec gema podwójny błąd serwisowy. Kolejne trzy gemy to także zwycięstwa tenisistki, która przyjmowała podanie. Serię przełamań przerwała Świątek, wychodząc na prowadzenie 3:2. Ryzykowna gra nie zawsze przynosiła efekty, Polka nie mogła się wstrzelić z returnami, czasem minimalnie brakowało precyzji. Dobry serwis pozwolił jednak wyjść na prowadzenie 5:4. Wygrywając dziewiątego w tym secie gema, Świątek głośno krzyknęła: "Jazda". I udało się. Polka znów przełamała rywalkę, wygrywając gema na przewagi, a to oznaczało, że jest też zwyciężczynią całego meczu.  

 

Fragment spotkania Świątek zamieściła na swoim koncie na Twitterze.

W drugiej rundzie rywalką Świątek będzie Katerina Siniakova (41. WTA) lub Jessica Pegula (79. WTA). Mecz Czeszki z Amerykanką zostanie rozegrany w nocy z poniedziałku na wtorek polskiego czasu.

 

Także najbliższej nocy na kort w Waszyngtonie wyjdzie Hubert Hurkacz. Rywalem Polaka w pierwszej rundzie będzie zajmujący 195. miejsce w rankingu ATP Amerykanin Donald Young.  

 

W pierwszej rundzie turnieju deblistów swój pierwszy mecz wygrali Łukasz Kubot i Marcelo Melo. Rozstawieni z numerem drugim Polak i Brazylijczyk pokonali 4:6, 6:3, 10-5 amerykańsko-brytyjską parę Rajeev Ram/Joe Salisbury. 

 

Iga Świątek (Polska) - Ons Jabeur (Tunezja) 4:6, 6:4, 6:4.

 

WYNIKI I DRABINKA TURNIEJU W WASZYNGTONIE