Moim zdaniem na razie w wadze ciężkiej jest bezkrólewie. Jedni uważają, że najlepszy jest Tyson Fury (28-0-1, 20 KO), choć nie ma mistrzowskich pasów, inni stawiają na czempiona WBC Deontaya Wildera (41-0-1, 40 KO). Nie można też w tych rozważaniach pomijać Andy Ruiza Jr (33-1, 22 KO), który tych pasów odebranych Joshui ma najwięcej. To on jest mistrzem organizacji WBA, IBF, WBO. Ale jeśli stawiamy go na podium najlepszych pięściarzy wagi ciężkiej, to na jego najniższym stopniu, za Furym i Wilderem.

 

A gdzie jest teraz Anthony Joshua (22-1, 21KO)? Ruiz Jr po prostu zrzucił go z podium, taka jest prawda. Mike Tyson podczas ostatniej wizyty mówił wprawdzie, że dla niego Joshua dalej jest numerem jeden, ale to chyba tylko jego opinia. Owszem, Joshua może odzyskać pozycję lidera w królewskiej kategorii, ale najpierw musi wygrać rewanż z Ruizem Jr, a później pokonać jeszcze Wildera lub Tysona Fury. Taki scenariusz jest możliwy, ale na to trzeba czasu i lepszego boksu niż w starciu z Ruizem Jr.

 

Wciąż nie wiemy zresztą kiedy i gdzie dojdzie (jeśli dojdzie) do ich rewanżowego pojedynku. Ostatnie wydarzenia związane z dopingiem Dilliana Whyte’a mogą sprawić, że Meksykanin odmówi walki na Wyspach Brytyjskich i będzie miał mocne argumenty. Adam Kownacki (19-0, 15 KO) w tej sytuacji wie, że musi być cierpliwy. Al Haymon obiecał mu wprawdzie walkę o tytuł, ale nie od razu. Jeśli w nocy z soboty na niedzielę pokona w Barclays Center na Brooklynie Chrisa Arreolę (38-5-1, 33 KO) , to zrobi kolejny krok na drodze do tego celu.

 

Jest w pierwszej dziesiątce najlepszych ciężkich, jest dobrze postrzegany przez amerykańskich ekspertów, ma za sobą polską publiczność. Na Brooklynie, gdzie się wychował, zawsze może liczyć na gorący doping. Dwadzieścia lat temu ogromne emocje na amerykańskich ringach budził Andrzej Gołota, później Tomasz Adamek, teraz czas na Kownackiego.

 

Jego walka z Arreolą może go jeszcze wynieść w górę, jeśli wygra efektownie, a na to się zanosi, choć rywala który przegrywał przed czasem tylko w walkach mistrzowskich nie można nigdy lekceważyć. I Kownacki z pewnością go nie zlekceważy, bo wie że nie wolno mu zaprzepaścić szansy. Kownacki chciał walczyć z Arreolą, marzył o takiej walce i ją dostał. Teraz muszą przemówić jego pięści.

 

A później zobaczymy. Urzędujący mistrzowie zapewne będą zajęci. Wilder ma dać rewanż Kubańczykowi Luisowi Ortizowi, następnie czeka go kolejny, z Tysonem Furym. Ortiza zapewne pokona, ale jak będzie z Furym? Tego nikt nie wie.

 

Zostaje Joshua i Ruiz Jr. Ich rewanż wiele wyjaśni. Swoją drogą Ruiz Jr byłby chyba najlepszym rywalem dla Kownackiego, gdyby Polakowi przyszło walczyć o mistrzowskie pasy. Owszem ma bardzo szybkie ręce, boksersko jest lepszy od Kownackiego, ale "Baby Face" miałby dużą szansę go pokonać. Wojna byłaby niesamowita, obaj zadają dużo ciosów.

 

Ale to też melodia przyszłości. Teraz najważniejszy jest pojedynek z Arreolą. Po nim będzie czas na odpoczynek. Do końca roku powinno się wiele wyjaśnić, jeśli chodzi o sytuację w wadze ciężkiej. Jeśli Whyte wypadnie z gry za sprawą afery dopingowej, to kto wie, być może o wakujący pas interim WBC Kownacki zawalczyłby z Kolumbijczykiem Oscarem Rivasem. A zwycięzca z Wilderem, jeśli oczywiście do tego czasu król nokautu z Alabamy nie straci tytułu.

 

Pamiętajmy, że są jeszcze Aleksander Powietkin, Kubrat Pulew, Joseph Parker i że do debiutu w wadze ciężkiej szykuje się Ołeksandr Usyk, który w październiku planuje walkę z Carlosem Takamem. Nie brakuje głosów, że Ukrainiec mocno zamiesza w królewskiej kategorii. A przecież są jeszcze młode wilki wagi ciężkiej, olimpijczycy z Rio de Janeiro, bardzo głodni sukcesów na zawodowych ringach.

 

Dla 30-letniego Kownackiego to też sygnał, że trzeba wykorzystać szansę stoczenia naprawdę wielkiej walki jak najszybciej. Dlatego w Barclays Center w Nowym Jorku musi być ogień i efektowne zwycięstwo. Wierzę, że tak właśnie będzie.

 

Transmisja hitowej walki Adam Kownacki - Chris Arreola w nocy z 3 na 4 sieprnia w Polsacie i Polsacie Sport.