- Wiadomo, że głównym celem Rafała jest Vuelta a Espana i że dwa miesiące się nie ścigał, że trenował na wysokościach. Jest jednak nastawiony pozytywnie i nie startuje po to, żeby tylko przejechać Tour de Pologne. Będzie działać, a czy się uda, to zobaczymy. Startują tutaj wielkie nazwiska – powiedział Klęk.

 

Sam Majka nie wziął udziału w konferencji prasowej. Kolarz z podkrakowskich Zegartowic wygrał Tour de Pologne w 2014 roku, a w 2017 zajął drugie miejsce. W tegorocznej edycji będą mu pomagać w ekipie Bora-Hansgrohe m.in. Maciej Bodnar i Paweł Poljański.

 

W Tour de Pologne zabraknie ubiegłorocznego triumfatora Michała Kwiatkowskiego, który potrzebował odpoczynku po Tour de France. Pojedzie za to jego przyjaciel i kolega z brytyjskiej grupy Ineos Michał Gołaś.

 

- W każdym wyścigu etapowym, na który przyjeżdżamy, skupiamy się na tym, żeby wygrać "generalkę". Byłoby o wiele łatwiej, gdyby był z nami Michał w takiej formie, jak w zeszłym roku, ale nie zmienia to faktu, że mamy silny skład, na czele z Pawłem Siwakowem i mistrzem Wielkiej Brytanii Benem Swiftem. Jest do wykonania ten sam plan, jaki zrealizowaliśmy rok temu – podkreślił Gołaś.

 

Niemiecki sprinter John Degenkolb przyjechał do Polski po długiej przerwie. W 2012 roku, gdy wyścig kończył się w Krakowie, wygrał przed stadionem Cracovii w strugach deszczu ostatni etap, finiszując najszybciej z peletonu.

 

- Oczywiście chciałbym powtórzyć ten sukces. Wspaniałe wspomnienie. Bardzo się cieszę, że wróciłem na Tour de Pologne – powiedział dziennikarzom triumfator słynnych klasyków Mediolan-San Remo i Paryż-Roubaix. Kraków przyniósł mu szczęście. Bezpośrednio po tamtej wygranej wystartował we Vuelta a Espana i odniósł aż pięć zwycięstw etapowych.

 

Innym znakomitym sprinterem w stawce 76. edycji Tour de Pologne jest Kolumbijczyk Fernando Gaviria, mogący się pochwalić triumfami w Tour de France i Giro d’Italia.

 

- Przyjechałem do Polski po trzyletniej przerwie. Wtedy był to mój pierwszy sezon w Europie i mimo urazu udało mi się wygrać dwa etapy. Teraz postaram się dołożyć kolejne – zadeklarował.

 

Z Degenkolbem, Gavirią i innymi sprinterami z cudzoziemskich ekip chce nawiązać walkę Jakub Mareczko z polskiej drużyny CCC. Urodzony w Jarosławiu włoski kolarz będzie jedynym z „Pomarańczowych” z zadaniem ścigania się na finiszach płaskich etapów. W ostatniej chwili wypadł ze składu drugi ze sprinterów Szymon Sajnok, który poturbował się w kraksie podczas wyścigu Dookoła Walonii. Zastąpił go Paweł Bernas.

 

Nie będzie walczyć w klasyfikacji generalnej Tomasz Marczyński. Liderem grupy Lotto Fix All ma być młody Belg Bjorg Lambrecht. Marczyński zapewnił jednak, że starannie przygotował się do wyścigu, m.in. razem z trenerem Klękiem zrobił rekonesans trasy czwartego etapu, z metą na górze Kocierz w Beskidzie Małym.

 

Do Marka Rutkiewicza należy rekord startów w Tour de Pologne. Kolarz z Olsztyna skończył w maju 38 lat.

 

- To będzie mój siedemnasty wyścig. Jako reprezentacja Polski chcielibyśmy powalczyć o zwycięstwo etapowe, bo jeśli chodzi o klasyfikację generalną, to poprzeczka jest zawieszona bardzo wysoko – ocenił Rutkiewicz. Dodał, że kolarze w biało-czerwonych koszulkach postarają się włączyć do rywalizacji w innych klasyfikacjach. Do zdobycia są trykoty w górskiej, punktowej i aktywnych.

 

Wyścig rozpocznie się w sobotę etapem ze startem i metą w Krakowie. Przed rokiem pod Wawelem najszybciej z peletonu finiszował Niemiec Pascal Ackermann (Bora-Hansgrohe).