Kownacki – Arreola. Transmisja w Polsacie oraz Polsacie Sport

Sporty walki
Kownacki – Arreola. Transmisja w Polsacie oraz Polsacie Sport
Fot. PAP

Niepokonany, głodny sukcesu Adam Kownacki kontra doświadczony, trzykrotny pretendent do tytułu mistrza świata, wciąż groźny i mający coś do udowodnienia Chris Arreola. Obaj kochają ringowe wojny. Obaj idą mocno do przodu. Zwycięzca może liczyć na walkę mistrzowską. Czy może być lepszy przepis na bokserski hit. W nocy z soboty na niedzielę w Polsacie otwartym oraz Polsacie Sport transmisja z walki Kownacki – Arreola.

Tej walki nie może przegapić nie tylko żaden fan boksu. To pojedynek do obejrzenia dla każdego kto interesuje się sportem. Być może jeszcze za wcześnie, by okrzykiwać Adama Kowackiego nowym Gołotą, czy Adamkiem, dla których miliony Polaków zarywało noce, ale "Babyface" to obecnie bezdyskusyjnie najgorętsze nazwisko w naszym boksie. Jedyny Polak, który ma realne szanse walki o pas w królewskiej kategorii wagowej.

 

30-letni Kownacki – od dziecka mieszkający w USA, mający na koncie 19 zwycięstw, w tym 15 przed czasem musi „tylko” pokonać jeszcze jedną przeszkodę. W nocy z soboty na niedzielę w nowojorskiej Barclays Center na Brooklynie, przed tysiącami polskich kibiców, "Babyface" zmierzy się z byłym, trzykrotnym pretendentem do tytułu – 38-letnim Chrisem Arreolą (38-5-1 33KO). Stawką pojedynku będzie pas interkontynentalny IBF. 

 

Rywal ma przydomek „Nocny koszmar”, i rzeczywiście wiele razy w swej karierze był koszmarem dla swych rywali. Wszyscy polscy kibice wierzą jednak, że nie tym razem. Kownacki jest faworytem bukmacherów i niemal wszystkich specjalistów od boksu, czy byłych pięściarzy. 

 

- Arreola, choć ma już 38 lat, wciąż jest niebezpieczny, nie można go lekceważyć – ostrzega wprawdzie Tomasz Adamek, który bił się z Amerykaninem w 2010 roku i pokonał go niejednogłośnie na punkt, ale zaraz dodaje: – Pamiętam jego ciosy w Ontario. Bił mocno, naprawdę mocno, ma ciężkie, dość szybkie ręce. Ponoć w trakcie naszej walki doznał kontuzji, ale nie dał tego po sobie poznać. Twardy facet. Cały czas wywiera presję. Tyle że to już nie ten „Koszmar”. Minęło kawał czasu, stoczył wiele wojen, dużo przyjął - mówi Adamek, który wybiera się do Barclays Center.

 

- Adam Kownacki jest jak czołg nowej generacji, Arreola to nieco starszy model. I jak dojdzie do zderzenia, a dojdzie, to się rozsypie. Wcześniej czy później, ale się rozsypie – przewiduje Adamek, używając jednego z porównań Andrzeja Kostyry, który skomentuję tę walkę dla widzów Polsatu wspólnie z Grzegorzem Proksą. Obaj również stawiają na Polaka.

 

- Arreola powinien stylem bardzo pasować naszemu bokserowi. Na pewno nie będzie uciekał, ani stronił od walki i stylu, jaki preferuje Adam. Będzie stał w miejscu, praca nóg nie jest u niego doskonała, na pewno będzie chciał się bić. Na dodatek jest już zawodnikiem, który szczyt możliwości ma już za sobą. Dlatego uważam, że tę walkę przegra. Kownacki to po prostu lepsza wersja Arreoli - mówi Maciej Miszkiń, były bokser, obecnie ekspert Polsatu Sport, który będzie jednym z gości studia przed walką.

 

- Pierwsze rundy mogą być niebezpieczne dla Kownackiego. Adam nie stroni od wymian, jego obrona to też nie jest defensywa Floyda Mayweathera. Na pewno więc trafi i jeden i drugi. Tym, który będzie jednak trafiał mocniej i częściej, a na dodatek lepiej zniesie ciosy przeciwnika, będzie jednak Kownacki – przewiduje Miszkiń. 

 

- Tomek Adamek wyboksował Arreolę szybkością i techniką, Adam jest innym typem pięściarza, więc będzie parł do przodu i wyprowadzał niezliczoną liczbę uderzeń. W tej potyczce może zadecydować przygotowanie kondycyjne, gdyż obaj postawią na wyniszczający atak. Dla Arreoli to ostatni dzwonek, a w przypadku ewentualnej porażki Kownackiego dalej będzie miał szansę na walkę o tytuł, mimo że konkurencja robi się bardzo duża – uważa z kolei Przemysław Saleta, kolejny gość naszego studia przed walką.

 

- To będzie walka do pierwszego błędu. Przegra ten, kto jako pierwszy się pomyli – to z kolei już sam Chris Arreola, który udzielił nam wywiadu.

 

- Walczyłem już na terytorium rywala, boksowałem na terenie Wildera (lipiec 2016, porażka Arreoli w 8 rundzie - przyp. red). Wszyscy byli przeciwko mnie. Wspierało mnie wtedy może 10 osób, wliczając moją rodzinę i narożnik. Kibice Kownackiego nie wejdą do ringu. Jeśli będą mu kibicować, dodatkowo mnie to zmotywuje. To będzie walka do pierwszego błędu. Przegra ten, kto jako pierwszy się pomyli – dodaje Arreola, nawiązując do tego, że na trybunach zapewne zasiądzie kilka tysięcy polskich kibiców. Kownacki mieszka na Brooklynie, stoczył w Barclays Center aż osiem pojedynków, w tym trzy ostatnie.

 

- Chris nie był jeszcze na mojej walce, więc nie wie, jaka jest atmosfera. Doping jest super. Czułem to szczególnie w walce z Martinem (wrzesień 2018, jednogłośne zwycięstwo na punkty - przyp. red). Jesteś skupiony na walce, ale słysząc doping twoje baterie dostają dodatkowe doładowanie – mówi z kolei Adam Kownacki, który jest w wyjątkowo dobrym nastroju. Podczas prezentacji face to face zaprosił Arreolę … do tańca.

 

Po oficjalnej wadze był bardzo zadowolony z tego, jak wygląda i ile wniósł – 120,8 kg. - Waga jest okej. Z Washingtonem (ostatni pojedynek, syczeń 2019, zwycięstwo przez TKO w 2 rundzie - przyp. red) byłem lżejszy, bo wiedziałem, że rywal będzie ruchliwy. Arreola taki nie jest. Parę funtów przyda się, żeby go odpychać. Sylwetka jest dobra, brzucha za bardzo nie mam. Wszystko gra – powiedział nam po ceremonii. - Jestem gotowy na dwanaście rund. Jak będzie sześć, to super. Siedem - też. A jedna? Ekstra! - dodał.

 

Polak jest cięższy od rywala o ponad 10 kg – Amerykanin waży 110,6 kg. Jest to zapewne efekt ciężkich treningów Arreoli z nowym trenerem, bardzo doświadczonym Joe Goosenem, który ma być „tajną bronią” Amerykanina w tym pojedynku.

 

- Ktoś wierzy, że walka w sobotę potrwa więcej niż siedem rund? Ja nie. Kownacki i Arreola pewnie też nie, choć na pewno są przygotowani na to, żeby bić się 12 rund, ale wiedzą, ze pewnie zadecyduje jeden moment. To będzie wojna charakterów, tak samo jak wojna na pięści, Kto kogo pierwszy złamie, wygra. Czego chcieć więcej – powiedział nam Goosen.

 

Jego słowa są najlepszym podsumowaniem tego, co możemy zobaczyć w ringu. To będzie wojna. Zdecyduje być może jeden cios. Faworytem jest Polak, ale Arreoli nie można lekceważyć. Zatem wszyscy przed telewizory!

 

Transmisja z gali, której walką wieczoru jest starcie Kownacki – Arreola od godz. 1.00 w nocy z soboty na niedzielę w Polsacie Sport.

 

Od godz. 2.00 również w Polsacie otwartym.

 

Walki skomentują Andrzej Kostyra i Grzegorz Proksa. Gośćmi studia, które poprowadzi Mateusz Borek będą Janusz Pindera, Maciej Miszkiń oraz Przemysław Saleta.

Robert Malolepszy, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze