Maciej Turski: Z jakimi nadziejami jechaliście na te mistrzostwa Europy? Trener Kamil podkreślał, że najważniejsza jest pierwsza walka, a później presja będzie spadać.

 

Magdalena Czaban: Dokładnie tak było. Jechaliśmy z zamiarem łapania doświadczenia. Kompletnie nie spodziewaliśmy się takiego wyniku. Po raz pierwszy brałam udział w takim turnieju, trudnym i naprawdę intensywnym turnieju. Nie czuję się jakoś wyjątkowo z tym tytułem, ale zdaje sobie sprawę, że udało się złapać cenne doświadczenie. Udało mi się na pewno złapać trochę znajomości, pokazać się szerszej publiczności.

 

Zdecydowałaś się startować w kategorii wiekowej seniorów, a przecież mogłaś jeszcze występować wśród juniorek (do 20 roku życia). Skąd taka decyzja?

 

Na mistrzostwach Europy mógł być problem z wypełnieniem mojej kategorii wagowej. Myślę, że dobrze się stało. Skoczyliśmy na bardzo głęboką wodę i doświadczenie, które zdobyłam, jest bezcenne. Na pewno będzie to procentowało w przyszłości. Na początku czułam sporo stresu, ale z każdą kolejną sekundą w klatce czułam się pewniej. Pod koniec to już była naprawdę dobra zabawa.

 

Widać było w dostępnych nagraniach, że pomimo wygrywania walk nie byłaś do końca z siebie zadowolona. Ambicja?

 

Wchodząc do klatki byłam zestresowana, ale myślałam, że lepiej sobie z tym poradzę. Okazało się, że pierwsza rywalka była wymagająca, a ja dodatkowo dodałem sobie wiele presji. Po walce puściły emocje. Wymagam od swoich występów bardzo dużo, czasami może za dużo. Nie byłam jednak do końca z przebiegu pierwszej walki zadowolona.

 

Hymn państwowy odegrany specjalnie dla Ciebie po odebraniu medali to był wyjątkowy moment?

 

Już wcześniej miałam okazję oglądać inne ceremonie i sobie myślałam "jakby to było fajnie wygrać, posłuchać hymn". Koledzy dodatkowo mówili, że będą śpiewać zdecydowanie najgłośniej ze wszystkich ekip. I się udało. Stanęłam na najwyższym stopniu podium. Nigdy wcześniej nie doświadczyłam czegoś takiego. To było coś wspaniałego.

 

Jak w ogóle trafiłaś na matę treningową? MMA cały czas kojarzone jest bardziej z mężczyznami niż kobietami, chociaż jest Was coraz więcej.

 

To było w czasach liceum. Kolega zachęcił nas na pierwsze zajęcia. Poszliśmy w czwórkę lub piątkę. Ja od pierwszych zajęć zaczęłam łapać ten sport. Muszę za tę okazję podziękować koledze Hubertowi, bo mu to kiedyś obiecałam. Dzięki niemu trafiłam na matę. Z tej ekipy jako jedyna pozostałam w klubie. Trenerzy Kamil Zawarski i Michał Bobrowski z czasem mnie dostrzegli i zajęli się moim rozwojem. Później wszystko poszło w dobrym kierunku. Coraz więcej osób zaczęło mi pomagać. Po kilku latach trenowania podstaw, jestem gdzie jestem.

 

Twój pseudonim "Atomówka" związany jest także z kategorią wagową, w której występujesz. W tej dywizji dziewczyn nie ma zbyt wiele. Jak sobie z tym radzisz?

 

W Polsce jest nas naprawdę niewiele. Środowisko MMA jednak coraz bardziej się otwiera, więc będę miała więcej możliwości na zawody również zagraniczne. MMA ma coraz lepszą opinię. Czasami oczywiście muszę mierzyć się z cięższym zawodniczkami, ale myślę, że będziemy tego odchodzić i skupiać się na startach tylko w mojej dywizji. Raczej nie będę się zmieniać kategorii. Nie czuję się tam zbyt komfortowo.

 

W Polsce mamy sporo dziewczyn z sukcesami w MMA. Oczywiście na pierwszy plan wychodzą z UFC Joanna Jędrzejczyk oraz Karolina Kowalkiewicz. Która z tych dziewczyn jest dla Ciebie wzorem?

 

Jeśli chodzi o wspomniane dziewczyny, to są dla mnie wzorem sukcesu sportowego. Są w UFC, są na szczycie sportowej rywalizacji w MMA. Wiem, ile pracy musiały w to włożyć. Inspiracji stylistycznej szukam w innych zawodniczkach. Ostatnio z trenerem przyglądaliśmy się Wheili Zhang, która będzie biła się niebawem o pas UFC. Ona jest doskonałym przykładem dziewczyny, która świetnie potrafi łączyć style i płaszczyzny - zapasy, łokcie, parter. Tak samo bardzo podoba mi się styl Michelle Waterson. To chyba są dla mnie największe wzory do naśladowania, jeśli chodzi o styl walki.

 

To teraz będziesz miała dylemat, bo teraz Asia zmierzy się z Michelle.

 

Postaram się w tym pojedynku pozostać bezstronna. Asia reprezentowała nasz kraj przez wiele lat z sukcesami na arenie międzynarodowej, zdobywała pas mistrzowski UFC, broniła go wiele razy. Styl Michelle jednak jest mi znacznie bliższy. Jestem pewna, że pokażą coś fajnego. Czekam na na ten pojedynek bardzo mocno.

 

Jakie są w takim razie Twoje marzenia sportowe? Wiemy, że w kategorii atomowej na razie nie zawalczysz w UFC, bo jej po prostu nie ma.

 

Do poziomu UFC naprawdę mi jeszcze sporo brakuje i przede mną sporo pracy. Liczę, że może w przyszłości powstanie ta kategoria w UFC i będę mogła zawalczyć pod szyldem największej organizacji MMA na świecie. Jeśli nie, to przecież nie zapominajmy o organizacji Invicta FC, która daje wielkie możliwości wszystkim zawodniczkom.

 

Co przed Tobą w niedalekiej przyszłości? Szykują się chyba mistrzostwa świata.

 

Rozpoczynamy przygotowania do tej imprezy. Jeszcze nie wiemy, czy spróbujemy sił w seniorach, czy może wrócimy do juniorów. Poczekamy pewnie na listów startowe i zobaczymy, gdzie będzie ciekawsza konkurencja. To będzie docelowa impreza najbliższych miesięcy. Podobnie jak na mistrzostwa Europy, jedziemy z nastawieniem, aby zdobyć cenne doświadczenie. To jest najważniejsze.

 

W załączonym materiale wideo rozmowa z Magdaleną Czaban.

 

Polub oficjalny Fanpage Magdaleny Czaban na Facebooku.