To już pewne! Turniej siatkarzy w Tokio bez jednej z europejskich potęg

Siatkówka
To już pewne! Turniej siatkarzy w Tokio bez jednej z europejskich potęg
fot. Cyfrasport

W dniach 9–11 sierpnia zostanie rozegrany pierwszy etap kwalifikacji siatkarzy do igrzysk Tokio 2020. Zwycięzcy sześciu turniejów interkontynentalnych zapewnią sobie olimpijski awans. Już przed pierwszym gwizdkiem sędziego wiadomo, że na najważniejszej imprezie czterolecia zabraknie jednej z europejskich potęg. Francja, Polska, Serbia, Włochy – któraś z tych reprezentacji nie wystąpi na igrzyskach.

W turnieju siatkarzy na igrzyskach olimpijskich Tokio 2020 zagra 12 drużyn. W pierwszej fazie kwalifikacji wystąpią 24 czołowe reprezentacje świata, podzielone na sześć grup po cztery drużyny każda. Grupy stworzono zgodnie z zasadą "serpentyny" na podstawie rankingu FIVB. Polska to czwarta drużyna w tym zestawieniu i w turnieju w Ergo Arenie w Gdańsku podejmie Francję (9), Słowenię (17) oraz Tunezję (22). Spośród 24 ekip, aż dziesięć stanowią drużyny z Europy, a pięć z sześciu turniejów zostanie rozegranych na Starym Kontynencie.
 
Kwalifikacje siatkarzy do IO 2020 – turnieje interkontynentalne (podkreślone drużyny z Europy):
 
grupa A (Warna – Bułgaria): Brazylia, Egipt, Bułgaria, Portoryko.
grupa B (Rotterdam – Holandia): USA, Belgia, Holandia, Korea Południowa.
grupa C (Bari – Włochy): Włochy, Serbia, Australia, Kamerun.
grupa D (Gdańsk – Polska): Polska, Francja, Słowenia, Tunezja.
grupa E (Sankt Petersburg – Rosja): Rosja, Iran, Kuba, Meksyk.
grupa F (Ningbo – Chiny): Kanada, Argentyna, Finlandia, Chiny.
 
Jeżeli turnieje interkontynentalne nie przyniosą większych niespodzianek, drużyny z Europy powinny wywalczyć w nich trzy miejsca. O czwarte europejskie reprezentacje powalczą w kwalifikacjach kontynentalnych w styczniu 2020 roku. 
 
Vital Heynen od dawna podkreślał, że 9, 10 oraz 11 sierpnia będą dla reprezentacji Polski najważniejszymi dniami obecnego sezonu.
 
Odkąd objąłem polską kadrę cel był prosty – zdobyć medal olimpijski. Te dni to daty naszych meczów o igrzyska olimpijskie, dlatego to kluczowy dla nas  okres. Spytajcie moich zawodników, pewnie się zgodzą – stwierdził selekcjoner biało-czerwonych i dodał: – Bądźmy szczerzy, Tunezja nie będzie dla nas trudnym rywalem.  Przygotowuję drużynę na dwa dni, na mecze ze Słowenią i Francją. Musimy być gotowi i wystarczająco dobrzy.
 
Heynen wie, co mówi. Awans wywalczony w sierpniu da reprezentacji Polski komfort niemal na rok przed igrzyskami. Inne rozstrzygnięcie doprowadzi do niepotrzebnej  nerwówki. Turnieje kontynentalne zostaną rozegrane w styczniu, w środku sezonu klubowego. Selekcjoner reprezentacji nie będzie więc miał wiele czasu na przygotowanie  drużyny, siatkarze przystąpią do rywalizacji praktycznie z marszu. Sprawę może jeszcze skomplikować fakt, że Heynen będzie w przyszłym sezonie trenerem Sir Safety Perugia. Ma on też niemiłe wspomnienia związane ze styczniowymi kwalifikacjami sprzed czterech lat. Wówczas, podczas turnieju w Berlinie, prowadzona przez niego reprezentacja Niemiec przegrała w dramatycznych okolicznościach z Polską 2:3 i straciła szansę na występ na igrzyskach w Rio.
 
Nie ma więc co się dziwić, że Belgijski szkoleniowiec biało-czerwonych sierpniową imprezę traktuje jako absolutny priorytet. Chce wygrać w Gdańsku i temu podporządkował cały obecny sezon reprezentacyjny.
 
O awans w styczniowym turnieju europejskim też wcale nie będzie łatwo. Zagra w nim osiem czołowych ekip z rankingu CEV, które nie wywalczą awansu w sierpniu, a przepustkę do Tokio uzyska jedynie zwycięzca.  
 
Nie można nikomu odbierać szans awansu już w pierwszej części kwalifikacji, można jednak spekulować, że o Tokio powalczą wówczas najprawdopodobniej: Bułgaria (jeśli w Warnie nie sprawi  gigantycznej sensacji, jaką będzie pokonanie Brazylii), Belgia i Holandia (jeśli nie zdołają pokonać USA), ktoś z dwójki Włochy/Serbia, dwie z trzech drużyn ze stawki:  Polska/Francja/Słowenia, być może nawet Rosja (jeśli niespodziewanie przegra na własnym terenie z Iranem). Do kwalifikacji kontynentalnych mogą się załapać również Niemcy – wicemistrzowie Europy z 2017 roku, których (z powodu dopiero 27. miejsca w rankingu FIVB) zabrakło w kwalifikacjach interkontynentalnych. 
 
Jedno jest pewne – w Tokio zabraknie kogoś z czwórki: Włochy, Serbia, Polska, Francja. Było to jasne już w momencie, gdy poznaliśmy składy grup pierwszej fazy kwalifikacji. Awans mogą wywalczyć w niej dwie z tych czterech ekip. Włosi zagrają z Serbią w Bari, a Polacy podejmą Francję w Gdańsku. Dwie pozostałe poszukają szczęścia w styczniu, a tam awans wywalczy tylko zwycięzca... Cała czwórka to drużyny z czołowej dziesiątki rankingu FIVB, triumfatorzy lub medaliści najważniejszych imprez ostatnich lat. Polacy dwa razy z rzędu sięgnęli po mistrzostwo świata (2014, 2018), Włosi to wicemistrzowie olimpijscy z Rio...
 
Znów pojawi się pytanie, czy Europa, najmocniejszy kontynent w męskiej siatkówce, nie powinna być liczniej reprezentowana na igrzyskach? Kłopotem jest ograniczona liczba uczestników (12) oraz klucz geograficzny – każda z pięciu konfederacji musi mieć swojego przedstawiciela. W Pekinie (2008) Stary Kontynent reprezentowało sześć drużyn, w Londynie (2012) – aż siedem, ale w Rio już tylko cztery (Włochy, Rosja, Polska oraz Francja). Zabrakło wówczas m.in. Serbów (triumfator Ligi Światowej 2016) oraz Niemców (brązowy medalista MŚ 2014).
 
Robert Murawski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze