Czy w lidze holenderskiej ciągle rządzić będzie wielka trójka?

Ajax przed PSV i Feyenoordem? Czy rozpoczęty w miniony weekend nowy sezon holenderskiej Eredivisie zakończy jak niemal zawsze dominacją „Wielkiej Trójki”? Wiele wskazuje na to, że tak. Choć z drugiej strony wyniki pierwszej serii (żaden z tych klubów nie wygrał) pokazują, że rozgrywki 2019/2020 mogą przynieść nam więcej emocji i wrażeń niż ktokolwiek przypuszcza. Cały sezon na sportowych antenach Polsatu!
Tradycyjna sonda wśród dwunastu holenderskich dziennikarzy, zarówno tych telewizyjnych jak i prasowych, którą co roku zamieszcza Voetbal International w swoim „Skarbie Kibica”, nie pozostawia złudzeń. Wszyscy na pierwszy miejscu umieścili Ajax Amsterdam. Niezwykła zgodność dotyczyła też tytułu wicemistrzowskiego. Tu każdy przepytany postawił na zespół z Eindhoven. Co do trzeciego miejsca na podium są już pewne rozbieżności. Feyenoord – uwaga – znalazł się na nim tylko czterokrotnie. Pięć – ostatni mistrz spoza „Top Drie” - AZ Alkmaar, trzy - FC Utrecht. Do spadku większość ekspertów przewiduje RKC Waalwijk.
W przypadku obrońców tytułu sprawa jest prosta. Mimo remisu na inaugurację z Vitesse w Arnhem mistrzostwo powinni zdobyć w cuglach. Bardziej należy się martwić o to, co wydarzy się w Europie w przypadku prawdopodobnego transferu do Realu Madryt Donny’ego Van De Beeka. Osobiście uważam, że ta strata może być bardziej odczuwalna niż odejście Matthijsa De Ligta do Juventusu i Frenkiego De Jonga do Barcelony. Ajax po prostu nie ma w tej chwili tak mocno wpływającego na grę drużyny zawodnika, który w obu spotkaniach tego sezonu (zaliczając do tego wygrany z PSV Superpuchar) miał udział przy wszystkich golach.
Donny gra wyżej niż w ubiegłym sezonie i różnica jest bardzo widoczna. Owszem, Ajax ściągnął do siebie znakomitego Rumuna Razvana Marina (10 goli w poprzednich rozgrywkach w Belgii w Standardzie Liege), skrzydłowego/napastnika reprezentacji Holandii Quincy’ego Promesa, który nie odnalazł się w Sevilli, za to w Rosji zakładał koronę króla strzelców. Zabezpieczył też solidnie linię obrony. Niby jest więc w porządku, ale Van De Beek…
Cenię go zdecydowanie wyżej niż świetnego ale też chimerycznego Hakima Ziyecha. Pytanie także co z formą Kaspera Dolberga? W Johan Cruijff Schaal był świetny, z Vitesse bezbarwny. Typowy środkowy mocny napastnik na pewno by się przydał, bo znów w pucharach być może będzie trzeba korzystać z „wariantu Tadića”.
PSV Eindhoven ma ten sam problem. Do Sevilli odszedł najlepszy „numer 9” w Eredivisie ostatnich 10 lat Luuk De Jong. Z wypożyczenia do Heerenveen wrócił Sam Lammers, ale nie dość, że to nie ta sama półka, to jeszcze przytrafiła mu się groźna kontuzja. Drużyna już pożegnała się z marzeniami o Lidze Mistrzów ulegając w dwumeczu FC Basel.
Do tego Mark Van Bommel nie ma opinii trenera, który przynosi farta. W ubiegłym sezonie przegrał prawie wszystko. To, że nie wyszedł z grupy Champions League to zrozumiałe, grały w niej Inter, Tottenham i Barcelona. Przegrał jednak zarówno ligę, nie dotarł do finału Pucharu, potem w ciągu tygodnia odpadł z eliminacji do Ligi Mistrzów jednocześnie nie mając szans z Ajaksem w walce o Superpuchar.
Feyenoord stracił Robina Van Persiego, który zakończył karierę i przede wszystkim Tonny’ego Vilhenę, którego skusił walczący o Champions League Krasnodar. Największą gwiazdą zespołu będzie zatem… Jaap Stam. Trener, który po pracy m.in. w Reading i Zwolle wchodzi na trudniejszy pokład. Debiut w derbach ze Spartą i to u siebie, po wyrównaniu w 95 minucie udanym startem nie można nazwać.
Kto może zatem w tej lidze zamieszać? Na pewno ciekawym projektem jest AZ Alkmaar. Co prawda też się osłabiło – za 18 mln euro do Spartaka Moskwa przeniósł się Guus Til, ale z Southampton zabrano doświadczonego Jordy Clasiego (przez ostatni rok grał na wypożyczeniu w Rotterdamie. Czekamy czy w końcu uda się sprzedać tak dobrze radzącego sobie wiosną w Arce Gdynia Marko Vejinovića.
Groźne może być też grające zazwyczaj ładną piłkę Heerenveen, które jak zawsze chętnie sięga po Skandynawów. Ten ponoć najbardziej utalentowany Duńczyk Jens Odgaard, mający na swoim koncie występy w młodzieżowych zespołach Interu i Sassuolo w debiucie gola nie zdobył. A „Fryzowie” wygrali przecież 4-0, a mecz na ławce przesiedział brat Jana Bednarka, Filip, występujący na pozycji bramkarza.
Z Polakami w Holandii ostatnio krucho, ale w pierwszej kolejce z dobrej strony pokazał się znajomy z Ekstraklasy Elia Soriano. Grający dla Venlo, prowadzonego przez mistrza Polski z Wisłą Roberta Maaskanta, były napastnik Korony zdobył gola z Waalwijk. W Emmen pokazał się zaś były napastnik „Białej Gwiazdy, Chorwat Marko Kolar, a w Willem II już od dłuższego czasu można zobaczyć innego ex-„wiślaka” Hiszpana Paula Lloncha.
Przejdź na Polsatsport.pl