Chwalińska zajmuje 286. miejsce w rankingu WTA. W starciu finałowym zmierzyła się ze sklasyfikowaną pozycję wyżej Rosjanką Anastazją Komardiną. Zwycięski pojedynek Polki zakończył się 6:3, 6:0.

 

Nasza tenisistka po meczu nie ukrywała, że początek spotkania nie toczył się tak, jakby tego chciała.

 

- Znowu średnio weszłam w mecz i potrzebowałam chwili na odnalezienie właściwego rytmu. Z czasem było już jednak zdecydowanie lepiej, a przeciwniczka kompletnie nie wytrzymała fizycznie tego spotkania. Mnie dodatkowo pomagał głośny doping bardzo licznej publiczności, więc mogę za to wsparcie tylko serdecznie podziękować - podkreśliła Chwalińska.

 

W sobotę zwyciężyła w deblu razem z Norweżką Ulrikke Eikeri. Powtórzyła tym samym osiągnięcie sprzed roku. Wówczas partnerowała jej Daria Kuczer.

 

W niedzielę Polka wywalczyła trzeci w karierze tytuł w zawodach ITF.

 

To nie jedyne owoce pracy i talentu Chwalińskiej w ostatnim czasie. Dwa tygodnie temu triumfowała w imprezie w Bytomiu, a następnie w Kozerkach.

 

Dzięki tak udanej serii tenisistka zaliczyła duży awans na liście WTA. Dwa tygodnie temu była 335. rakietą świata, a w poniedziałek zadebiutuje w Top200.

 

- Cieszę się, że cierpliwość i ciężka praca owocują w ten sposób. W najbliższych tygodniach zamierza nieco odpocząć, a starty w turniejach wznowi we wrześniu - dodała Polka.