Polacy zdobyli złoty medal Drużynowych Mistrzostw Europy po raz pierwszy w historii. Na stadionie im. Zdzisława Krzyszkowiaka odnieśli aż dziesięć zwycięstw w poszczególnych konkurencjach i w końcowej klasyfikacji wyprzedzili Niemców o blisko trzydzieści punktów.


– Kolejny raz udowodniliśmy, że jesteśmy lekkoatletyczną potęgą. To nie jest przypadek, to nie jest nasz pierwszy raz. Wygraliśmy z wielką przewagą i pokazaliśmy, że zdominowaliśmy rywalizację w Europie – mówi Lewandowski.


Zwycięzca rywalizacji na 1500 metrów zwrócił też uwagę na piękną postawę polskich kibiców, których w niedziele było na stadionie ponad 16 tysięcy!

 

– Okazuje się, że można robić świetne zawody na polskiej ziemi. To, co w Bydgoszczy zrobili kibice, to jest coś niesamowitego. Każdy z nas powie to samo, bo każdy na stadionie czuł się wyśmienicie – dodaje.


Dla Lewandowskiego zwycięstwo na tym stadionie jest tym bardziej szczególne, że, choć nie mieszka on na co dzień w Bydgoszczy, to od lat jest zawodnikiem Zawiszy.

 

– Ciągle powtarzam, że ja tu biegam u siebie w domu, na swoim stadionie, więc dla mnie jest to dodatkowo wyjątkowa chwila. Oby jak najwięcej takich zawodów organizowanych w Polsce, bo, jak widać, możemy – mówi „Lewy”.


Najbliższym celem Lewandowskiego są Mistrzostwa Świata w Dausze, a celem długofalowym – igrzyska olimpijskie w Tokio.


– Po to trenuję, żeby zdobywać medale Mistrzostw Świata, nie raz się o nie ocierałem, widać, że są na wyciągnięcie ręki. Wierzę, że uda mi się te medale zdobyć. A moim najważniejszym celem są przyszłoroczne igrzyska. Wszystko im podporządkowuję – wyjaśnia kapitan polskiej reprezentacji.