W minioną sobotę częstochowski pięściarz wziął udział w 10-kilometrowym biegu Radmageddon z 45 przeszkodami podczas "Radomsko Extreme 2019". Wcześniej rywalizował w biegu ekstremalnym w Gliwicach.

 

- Jechałem do Gliwic z nastawieniem, że albo spodoba mi się taka rywalizacja i będę ją kontynuował, albo to będzie pierwszy i ostatni raz. Wyszło fajnie, dlatego zdecydowałem się na występ w Radomsku, gdzie nie brakowało i wody, i błota, a także biegania po lesie, było czołganie pod samochodem, przerzucanie opony, jak również wyciąganie jej z wody, wspinanie, przeskakiwanie itd. Słowem wszystko, czego potrzeba aby aktywnie... odpocząć. Czas w takich imprezach nie jest najważniejszy, trzeba zmierzyć się i wygrać z samym sobą, z własnymi słabościami, to próba charakteru. Cieszę się, że jednocześnie mogę pomóc w akcjach charytatywnych, wcześniej pomagaliśmy dzieciom, teraz poszkodowanemu żołnierzowi zawodowemu - stwierdził Parzęczewski.

 

Pięściarz grupy Tymex Boxing Promotion nie ukrywa, że zanim 4 października wejdzie do ringu z Patrickiem Mendy, chce jeszcze w sierpniu wystartować w Łodzi i Katowicach.

 

- Jestem takim bokserem, który nie potrzebuje ośmiotygodniowego zgrupowania, by solidnie przygotować się do pojedynku. Cały rok trenuję, cały czas jestem w niezłej formie, a kiedy zbliża się termin walki, wówczas wchodzę na odpowiednie obroty. Oczywiście, takie biegi ekstremalne wiążą się z wysiłkiem, w końcówce mokre dłonie nie są już tak silne, nogi też dają o sobie znać, ale lubię takie wyzwania. W tygodniu trenuję boks, w weekendy mogą pozwolić sobie na taką formę sprawdzenia. Przy okazji takich imprez są też zawody biegowe dla dzieci. I dobrze, bo mogą się wtedy oderwać od komputerów, tabletów itp. Natomiast od września koncentruję się wyłącznie na pięściarstwie - dodał.

 

Głównym trenerem Parzęczewskiego jest Grzegorz Krawczyk, a w sztabie są również Piotr Zyzik (drugi szkoleniowiec), Bartosz Cekus (przygotowanie motoryczne) i Wojciech Pieczaba (dietetyk).

 

4 października rywalem "Mister KO" Parzęczewskiego (rekord 23-1, 16 KO), który ostatnich 12 z 13 walk wygrał przed czasem, będzie Gambijczyk Mendy (18-14-3, 1 KO).

 

- Mojemu promotorowi Mariuszowi Grabowskiemu odgrażał się, że nigdy nie miał pełnego okresu przygotowawczego, a mimo to toczył wyrównane potyczki z lepszymi ode mnie. Twierdzi, że przyjedzie wygrać, ale tak naprawdę to ja go znokautuję, tak jak wcześniejszych przeciwników, chociaż stylowo jest zupełnie inny - długie ręce, dużo balansuje i ciężko trafić go pojedynczym mocnym ciosem. Trzeba wydłużać serie i obijać korpus. A kiedy już się go trafi, on zaczyna klinczować, trzymać, a wszystko po to, by nie przegrać przed czasem. Tym razem to mu się nie uda - stwierdził Parzęczewski.

 

W tym roku Polak pokonał już byłego tymczasowego mistrza świata WBA w wadze średniej Rosjanina Dimitrija Czudinowa. Późno jesienią ma zaplanowany jeszcze jeden pojedynek w kategorii super średniej.

 

- Nie spodziewam się, aby któryś z niemieckich mistrzów Europy z super średniej lub półciężkiej zaprosił mnie do siebie, bo oni obawiają się przegranych z Parzęczewskim, dlatego liczę na promotorów. W mojej sytuacji chyba lepsza byłaby walka o pas europejski którejś z dużych federacji, względnie interkontynentalny czy international. Po to, abym awansował w rankingach i za rok czy dwa mógł boksować o tytuł mistrza świata - ocenił.

 

W innej walce wieczoru na "Tymex Boxing Night 9" mistrzyni globu WBO w super piórkowej Ewa Brodnicka spotka się z Argentynką Edith Soledad Matthysse, byłą mistrzynią globu WBA i WBC w piórkowej. Na gali wystąpią też m.in. Łukasz Wierzbicki, Marcin Siwy, Tomasz Gromadzki i Oskar Wierzejski.