Lorek: Pomnik dla Lindgrena

Żużel
Lorek: Pomnik dla Lindgrena
fot. PAP

Były spec od wyścigów na lodzie i na klasycznym żużlu – Tommy Lindgren, tata dwóch zawodników tańczących w oparach metanolu: Fredrika i Ludviga Lindgrenów, oniemiał z zachwytu. Freddie dokonał cudu. Po koszmarnie wyglądającym upadku, otrzepał się ze szlaki i wygrał turniej Speedway Grand Prix w Malilli.

26 maja 2012 roku Tommy Lindgren, były drużynowy mistrz świata w wyścigach motocyklowych na lodzie (1985, Inzell), po raz pierwszy popłakał się ze szczęścia. Na legendarnym stadionie Ullevi w Goeteborgu, jego syn Fredrik udowodnił niedowiarkom, że lata startów na arcytrudnym torze Monmore Green w Wolverhampton wydały z siebie soczysty owoc. 26 maja 2012 roku Lindgren w olśniewającym stylu wygrał finałowy wyścig pozostawiając za plecami trio: Greg Hancock, Chris Holder i Thomas Jonasson. 
 
To był pierwszy triumf Lindgrena w cyklu GP. Z biegiem lat Fredrik zmężniał, zakotwiczył w Andorze, w międzyczasie wygrał GP w Warszawie w 2017 roku, dołożył złoty skalp przy ulicy Vojtesky 11 w Pradze i zwyciężył w GP Czech w 2018 roku. Triumf w Malilli ma wyjątkowy smak. Nie tylko dlatego, że to czwarta wiktoria Fredrika Lindgrena w karierze. W szóstym wyścigu GP, Szwed przyczynił się do tego, że Patryk Dudek wyszedł względnie bez większych reperkusji z karambolu. Lindgren wykonał akcję stulecia. 
 
Nie wiem czym karmią Freddiego w księstwie Andory, ale z pewnością w Pirenejach znają się na ziołach, mięsiwach i przysmakach, które wyostrzają zmysł kreatywności i poprawiają czas reakcji. Lindgren dysponując skrawkiem przestrzeni wprost przefrunął nad leżącym Patrykiem Dudkiem, zahaczył jedynie o błotnik i siodełko, co wprawiło w zdumienie nawet tych, którzy oglądają żużel od 40 lat… I pomyśleć, że w Pradze przed kwalifikacjami GP Czech Duzers zdobył się na tekst w stylu: „ma szczęście Freddie, że nie widziałem jego akcji sprzed roku z Woffindenem, bo gdybym miał oczy z tyłu głowy, to bym go inaczej potraktował i docisnął do bandy”. W świetle tego co wydarzyło się w Malilli, Duzers powinien sprezentować Fredrikowi gigantyczną butelkę trunku w kasku brązowym, żeby przeprosić za grzechy. 
 
Ach, ci Słowianie… Zawsze chcą uchodzić za wzór cnót wszelakich, a tymczasem palną coś bez namysłu, wygrażają szabelką całemu światu, a potem okazuje się, że ten „nieuprzejmy z natury” Szwed ratuje im cztery litery… Jakie to przerażająco słowiańskie… Krzysztof Kasprzak pisał przed laty smsa do Kennetha Bjerre w stylu: „teraz rozumiesz jak to boli”, gdy Duńczyk wył z bólu po złamaniu kości udowej. Wicemistrz świata’2017 sugeruje, że Freddie jeździ agresywnie i wsadza rywali w płot. Tylko my jesteśmy jak zawsze bardziej święci od papieża… Oj, bo zagrzmią niebiosa… Wsłuchując się w głos ekspertów znad Wisły, można wysnuć wniosek, że FIM, BSI/IMG to samo zło, a jedynie Polacy mają kryształowe sumienia i powinni być wzorem dla zgniłego kapitalizmu zachodniej cywilizacji. Oj, spójrzmy czasem w głąb swojego jestestwa i stańmy przed lustrem dłużej niż Fredrik Lindgren puszcza klamkę, czyli dźwignię sprzęgła…
 
Czasówka dla Magica
 
Fredrik Lindgren od dawna nie ściga się regularnie w Dackarnie Malilla, lecz fakt faktem, że w latach 2006 – 2013 śmigał na G & B Arena, że aż miło. „Trudno mówić o przewadze wynikającej z lat startów na torze Dackarny. Prawda jest taka, że uczestnicy cyklu GP znają ten tor od podszewki, bo często ścigają się na nim w meczach szwedzkiej Elitserien. Przyznaję, że potrzebuję delikatnej dawki energii od moich rodaków. Mamy zdolnego Pontusa Aspgrena, który awansował do GP Challenge w Gorican. Autentycznie ucieszyłem się, gdy indywidualnym mistrzem Szwecji został Jacob Thorssell. Znakomicie w Hallstavik spisał się Oliver Berntzon. Przyda nam się szczypta sukcesu przed własną publicznością” – mówił przed czasówką Fast Freddie jak nazwali go bywalcy Midlandów i fani Wilków z Wolverhampton.
 
Magic Janowski jako jedyny zszedł poniżej 14 sekund (13, 979 sekundy) na dystansie jednego okrążenia podczas piątkowych kwalifikacji. Maciej to rozsądny młody człowiek, który znów mógł liczyć na wsparcie nieocenionego fachowca w branży pt. czytanie toru. Rafał Haj nie zdążył nacieszyć się złotym medalem Jakuba Miśkowiaka w finale Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski w Tarnowie, a już gnał na złamanie karku do Wrocławia. W piątek rano czekał go lot ze stolicy Dolnego Śląska do Vaxjo, rodzinnego miasteczka Jonasa Bjorkmana, byłej czwartej rakiety globu i trzykrotnego mistrza Wimbledonu w deblu (2002-2004)… 
 
Tak jak Bjorkman miał nosa do czytania serwisu przeciwnika, tak Haj dysponuje siódmym zmysłem do odczytywania warunków torowych. Haj był piekielnie zmęczony marszrutą, ale w kluczowych chwilach wspierał Magica wskazówkami dotyczącymi zapłonu, dyszy, zębatek etc. Wrocławianin goni stracony czas i odrabia dystans do czołówki. Można się głowić co by było, gdyby nie feralna kraksa w Grudziądzu, która wyłączyła Maćka ze startu w Warszawie, ale istotne, że Magic powoli odzyskuje grunt pod nogami i jest bliski zapewnienia sobie startów w elicie w sezonie 2020. Trzecie miejsce w Malilli to znakomity wynik Janowskiego. Wrocławianin awansował na siódme miejsce w klasyfikacji przejściowej cyklu. I warto bić brawo Magicowi za to, że zaszalał w finale, bo gdyby kurczowo trzymał się krawężnika, być może dojechałby na drugim miejscu... 
 
Zodiakalny Lew lubi jednak odrobinę ryzyka, więc postawił wszystko na jedną kartę i… przegrał z Leonem Madsenem. W sporcie trzeba ryzykować, bo speedway wielokrotnie udowadniał, że metody wyciągnięte z najgłębszych pokładów mózgu są na wagę złota… Brawa za odwagę, Magic.
 
Madsen zachwycony zdolnościami „naprawczymi” swojego organizmu zajął drugą lokatę, a tak po prawdzie, Duńczyk drżał o występ w Malilli. Tak jak organizatorzy obawiali się ściany deszczu w trakcie zawodów, tak Leon był pełen obaw o stan kostki. „Nie mam praktycznie mięśni w prawym barku. Noga potwornie mnie boli. Upadek w Częstochowie był bardzo pechowy. Cud, że mogłem wsiąść na motocykl i brać udział w kwalifikacjach w Malilli. Zrezygnowałem ze startu w SEC w duńskim Vojens, ale nie wiem czy czuję się o niebo lepiej niż dzień po upadku w meczu Włókniarza Częstochowa z GKM Grudziądz. Spróbuję, zobaczymy na co mnie stać” – mówił Leon Madsen. 
 
Madsen udowodnił, że ma niezłomny charakter. Nie wypadł źle podczas czasówki. Ba, konia z rzędem temu, kto przewidziałby, że Leon wykręci drugi czas: 14, 053 sekundy. Kwalifikacje zdominowali Polacy, gdyż wygrał je Magic (i jako uprzywilejowany wybrał numer startowy 5), trzeci był Janusz „Koldi” Kołodziej, czwarty Bartosz Zmarzlik, a piąty Patryk Dudek. Szósty czas wykręcił Rosjanin Artiom Łaguta. Speedway jest jednak tak przewrotny, że wyniki piątkowych galopów mają niewiele wspólnego z sobotnim ściganiem. Jest ekscytująco i ciekawie, bo wiecznie pachnie niewiadomą. W Pradze Toninho Lindbaeck błyszczał w kwalifikacjach, a w zawodach był cieniem zawodnika… Wot, żizn…
 
Do końca tegorocznych IMŚ na żużlu pozostały 4 turnieje: Teterow (Niemcy), Vojens (Dania), Cardiff (Walia) i Toruń (Polska). Rundy we Wrocławiu i Malilli były ozdobą cyklu pod względem sportowym. Tasowanie na mistrzowskim poziomie. Ścisk w czołówce jest niewiarygodny i jeszcze klasyfikacja może wywrócić się do góry nogami. Tai Woffinden otrzymał stałą dziką kartę w Speedway GP w 2013 roku i sięgnął po złoty medal. Leon Madsen otrzymał kredyt zaufania od promotorów cyklu i prowadzi z przewagą sześciu punktów nad Bartoszem Zmarzlikiem, ale nawet wielki mistrz i wytrawny znawca żużla, pięciokrotny indywidualny mistrz świata – Ove Fundin nie wie kto będzie mistrzem globu. 
 
Szwedzi są zagadkowi, acz długowieczni: w lipcu setne urodziny obchodził Olle Ahlstrom. Były uczestnik mistrzostw świata na lodzie (w Nowosybirsku pokonał samego Ivana Maugera!) chciał na setne urodziny przejechać cztery okrążenia na motocyklu, co do niedawna czynił… Niestety, mimo próby, sztuka się nie powiodła, bo 19 miesięcy temu Olle spadł z łóżka i solidnie się potłukł. Ahlstrom nie poddaje się i obiecuje, że na 101 urodziny będzie nienagannie przygotowany. Pewnikiem nie przefrunie nad Dudkiem jak Lindgren, ale i tak kapelusze z głów przed Olle…
Tomasz Lorek, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze