Francuz został piłkarzem Barcelony w lipcu. Atletico miało otrzymać za niego 120 milionów euro, czyli tyle, ile wynosiła jego klauzula odejścia. Klub ze stolicy Hiszpanii chciał jednak otrzymać dodatkowe 80 milionów euro. Dlaczego? Sprawa była prosta. Według działaczy Griezmann doszedł do porozumienia z "Blaugraną", kiedy klauzula wynosiła 200 milionów euro.

 

Prezes Atletico Enrique Cerezo zapowiadał, że ma dowody na złamanie przepisów przez Barcelonę. W związku z tym złożył skargę do La Liga, w której miały znaleźć się odpowiednie zapiski o wszystkich nieprawidłowościach. Istniało nawet zagrożenie, że transfer Francuza zostałby anulowany!

 

19 sierpnia doszło jednak do spodziewanego zwrotu akcji. Atletico wycofało skargę z... braku dowodów. 

Griezmann zdążył już zadebiutować w barwach Barcelony. Jego nowa drużyna niespodziewanie przegrała z Athletikiem Bilbao 0:1 w 1. kolejce La Liga.