Kowalski: Piątek się zaciął. Potrzebuje ucieczki do przodu!

Piłka nożna
Kowalski: Piątek się zaciął. Potrzebuje ucieczki do przodu!
Fot. PAP

We Włoszech pada coraz głośniej pytanie: Co się dzieje z Krzysztofem Piątkiem? "Il Pistolero", który w ubiegłym sezonie zadziwił Italię, przestał strzelać. W pięciu meczach sparingowych Milanu nie zdobył ani jednej bramki. Wliczając ostatni mecz ligowy poprzedniego sezonu ta niemoc trwa już dość długo. Czyżby zatem przed zbliżającym się początkiem rozgrywek Serie A (start w weekend) nie można już było liczyć ze strony Polaka na takie osiągnięcie, jak w ubiegłym sezonie?

W ostatnim meczu, zamykającym okres przygotowań Milanu pod wodzą nowego trenera Marco Giampaolo, Milan mierzył się z beniaminkiem Serie C (trzeci poziom rozgrywek) Ceseną. Wynik: 0:0. Liczba strzałów oddanych przez Piątka: 1. Piąta drużyna ligi włoskiej zaprezentowała się tak marnie, że zasłużyła na gwizdy. A miała to być próba generalna dla Milanu przed sezonem, który ma być przełomowy i pierwszy raz od lat dać drużynie Ligę Mistrzów (w poprzednim sezonie pod wodzą Gennaro Gattuso zabrakło punktu).

 

Po to ściągnięto gorącą na rynku włoskim trenerską osobowość (Giampaolo, który wcześniej pracował w Sampdorii z Bartoszem Bereszyńskim, Karolem Linettym i Dawidem Kownackim zarabia 2 mln euro rocznie), aby pobudził ekipę, w której znajduje się wielu zawodników grających poniżej swoich możliwości i dobrał kilku nowych (na transfery wydano już latem blisko 100 mln euro).

 

Tymczasem mimo pochwał płynących wobec nowego szkoleniowca z wewnątrz klubu, na zewnątrz efektów na razie nie widać. Fakt, że w pięciu sparingach drużyna zdobyła tylko cztery gole (w tym samobój), a w prestiżowym turnieju International Champions Cup zajęła 11., czyli przedostatnie miejsce (porażki z Bayernem, Benfiką, remis z Manchesterem United) nie powoduje optymizmu fanów Milanu.

 

Nowi gracze, tacy jak Theo Hernandez (20 mln euro z Realu), Rafael Leao (30 mln z Lille), Leo Duarte (11 mln z Flamengo), Ismael Bennacer (16 mln z Empoli) czy Rade Krunić (8 mln z Empoli) na razie nie zostali tak naprawdę sprawdzeni. Zresztą większość z nich to tzw. transfery pięćdziesiąt na pięćdziesiąt. Albo wypalą, albo nie. Po meczu z Ceseną jest już niemal pewne, że w starym układzie personalnym przełomu nie będzie. Trzeba szukać nowych rozwiązań i liczyć, że w ostatniej chwili uda się ściągnąć jeszcze napastnika (trwają rozmowy na temat Angela Correi z Atletico Madryt i Mariano Diaza z Realu). Nie dość, że wdrażane przez Giampaolego schematy na razie nie funkcjonują (gra w środkowej strefie boiska jest piętą achillesową), to jeszcze zaciął się super strzelec.

 

Włosi słusznie zwracają uwagę, że Piątek często bywa spóźniony do podań, zamiast błyskawicznie strzelać jak ma w zwyczaju, wchodzi w drybling, irytuje się stratami piłek, których i tak dostaje od kolegów jak na lekarstwo. Generalnie widać wyraźnie, że coś mu doskwiera, nie jest sobą. Trener Milanu pytany o swojego asa po nieszczęsnym meczu z Ceseną, usprawiedliwiał go zmęczeniem. I coś pewnie jest na rzeczy, choć z drugiej strony w analogicznym okresie ubiegłego lata jeszcze w Genui, strzelał gola za golem (w jednym sparingu nawet pięć). A później przez cały sezon do czego się nie dotknął zamieniał w złoto. I w Genui i po przenosinach do Mediolanu. Zdarzało się tak, że miał pół sytuacji w meczu, a i tak kończył go z golem.

 

W lidze zdobył 22 bramki (w klasyfikacji strzelców Serie A wyprzedził Cristiano Ronaldo), w pucharach 8, a jeszcze dołożył 4 w reprezentacji Polski. Wydaje się, że powtórzenie tego rezultatu w drugim sezonie we Włoszech będzie bardzo trudne. Po pierwsze widać, że Milan nie jest jeszcze drużyną, w której wszystko się zazębia, ma mało kreatywną pomoc, szwankuje organizacja gry i pewnie wciąż będzie trwał okres przebudowy. Po drugie, i chyba najważniejsze, znika element zaskoczenia.

 

Nie oszukujmy się, w pierwszym sezonie dzisiejszy powszechnie znany i szanowany „Pio” był postacią mniej lub bardziej anonimową. Dziś rozpoznali go wszyscy, szukają metod na zablokowanie go i coraz częściej będą je znajdować. Bo Piątek, z całym szacunkiem, nie jest jeszcze napastnikiem formatu "CR7", Leo Messiego czy nawet Roberta Lewandowskiego, o których wszyscy wiedzą wszystko, ale i tak nie wiedzą, co z tym zrobić.

 

Polak sądząc po tym ostatnim okresie, choć to były tylko mecze sparingowe, najwyraźniej musi uczynić coś, co będzie jakąś ucieczką do przodu. Musi zdać sobie sprawę że jakieś ograniczenia jednak ma. Nie bazować jedynie na swoim niesamowitym instynkcie i tym co wypracował dotychczas, ale także błyskawicznie uczyć się nowych rzeczy, rozwijać technicznie i taktycznie, szukać gry kombinacyjnej, schodzić w inne strefy boiska itd. Coś, co zrobił w swoich pierwszych latach gry w Bundeslidze Lewandowski. Tym bardziej, że Krzysztof jest wciąż młodym zawodnikiem, jeszcze nienasyconym grą, a już przygotował sobie znakomitą bazę.

 

Jeśli zatem w sezonie 2019/20 Polak nie strzeli 22 goli, ale załóżmy „tylko” 15, a poprawi się w kwestiach czysto piłkarskich, to będziemy mogli uznać, że idzie we właściwym kierunku. A że ktoś we Włoszech zapłacze, że Piątek znów nie strzelił? Jak mawiał klasyk: No cóż, nie zawsze może być kawior...

 

TERMINARZ SERIE A

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze