Peter Ljung i Wiktor Kułakow mieli poprowadzić Unię Tarnów do zwycięstwa nad żądnymi krwi rekinami z Rybnika. W Galicji pamiętano ostatni triumf nad PGG ROW Rybnik (51-39), więc sądzono, że wypoczęty Peter Ljung (zabrakło go w wyjazdowym meczu w Daugavpils), będzie skutecznym straszakiem dla rybniczan. Tymczasem Piotr Żyto i Krzysztof Mrozek wyciągnęli asa z rękawa i desygnowali do boju wygłodniałego Rosjanina – Siergieja Łogaczowa. Kacper Woryna szalał, a w czwartym wyścigu zatrzasnął drzwiczki przed nosem Wiktora Kułakowa, co naturalnie nie spodobało się gospodarzom, ale kapitan PGG ROW Rybnik uniknął kary. Prowadził, decydował o wyborze ścieżki i przywiózł 3 punkty. Nie było mocnych na Worynę, swoje dołożył duet: Troy Batchelor – Dan Bewley. W Tarnowie poniżej oczekiwań spisała się formacja juniorska. Przemysław Konieczny i Mateusz Cierniak nie udźwignęli ciężaru gatunkowego pojedynku i rybniczanie opuszczali stadion przy Zbylitowskiej w szampańskich nastrojach. Pikanterii tej rywalizacji dodaje fakt, że tarnowianie marzyli o rybniczanach w półfinale play-off. Tymczasem zderzenie z rzeczywistością było bardzo bolesne, bo PGG ROW Rybnik wygrał aż dziesięcioma punktami: 50-40 i jest murowanym faworytem do awansu do finału play-off. W niedzielę 25 sierpnia kamery Polsatu Sport zawitają na Górny Śląsk i tylko kataklizm mógłby odebrać ekipie Piotra Żyto upragniony awans do finałowej potyczki.

 

Masters – król skalistych terenów

 

Gdyby rodzice Sama Mastersa dysponowali furmanką pieniędzy i złota, pewnikiem postaraliby się, aby syn został następcą Micka Doohana i Casey Stonera. Jednak nie każdy dysponuje karocą pełną diamentów, a gdy w domu brak funduszy, to dziecko wybiera tańszą opcję rozwoju. Kuzynostwo Mastersa też kochało żużel, więc Sam naturalnie zaczął poznawać tajniki speedwaya. Będzie niebawem ojcem, więc świadomość opieki nad bezbronną istotką sprawia, że Sam jest jeszcze bardziej skuteczny na torze. Był rewelacyjnie spasowany ze skałami jakie rozsiali przy W25 gnieźnianie… Miał chrapkę na więcej, ale i tak był najskuteczniejszy w ekipie Arged Malesa TŻ Ostrovia Ostrovia (12+bonus). A gdyby znalazł się chętny, aby zapłacić karę, to Masters z przyjemnością obdarzyłby precyzyjnym ciosem rywala, który jest zbyt szybki na torze… Ot, nieodgadnione są zakamarki wyobraźni żużlowców z antypodów. Brawa dla Mariusza Staszewskiego, że zawierzył Samowi, bo po pierwszym meczu z Orłem Łódź, już chciano ukrzyżować Australijczyka. A wystarczy, aby Słowianie wykazali odrobinę wyrozumiałości dla wyluzowanych mieszkańców Down Under…

 

Rewanż w Ostrowie Wielkopolskim zapowiada się pasjonująco, tym bardziej, że dzień wcześniej w chorwackim Gorican odbędzie się GP Challenge. A po gigantycznej bitwie pod Austerlitz bohaterowie mogą być zmęczeni... Nagrodą za cierpliwość bossów Car Gwarant Start Gniezno był występ gwiazdy Dackarny Malilla – Oli Berntzona. Po kontuzji nie ma śladu. Indywidualny wicemistrz Szwecji sprzed roku zasypia z ortezą, ale tak będzie jeszcze przez najbliższe 10 dni, a potem orteza delikatnie się zdrzemnie. Oli ma nadzieję, że nad Ołobokiem pojedzie jak w kwietniu, gdy wykręcił aż 16 punktów…

 

W załączonym materiale wideo skrót meczu Car Gwarant Start Gniezno - Arged Malesa TŻ Ostrovia Ostrów Wielkopolski.