Mielewski: Nasze dziewczyny powinny za cel obrać sobie półfinał ME

Siatkówka

Reprezentacja Polski kobiet już wkrótce rozpocznie mistrzostwa Europy, a swoje spotkania rozegra w łódzkiej Atlas Arenie. Po raz pierwszy tego typu impreza zostanie rozegrana w czterech różnych krajach. Jak dużym logistycznie wyzwaniem będzie taki układ? O co w tych mistrzostwach mogą powalczyć polskie dziewczyny? Swoje przewidywania przed turniejem przedstawił Jerzy Mielewski.

Krystian Natoński: Mistrzostwa Europy kobiet po raz pierwszy będą organizowane w czterech krajach. Jak duże będzie to przedsięwzięcie?

Jerzy Mielewski: Po raz pierwszy w historii mistrzostw Europy turniej będzie organizowany w czterech krajach. Będzie to duże wyzwanie logistyczne. Możemy się cieszyć, że jako współgospodarz aż do ćwierćfinału możemy grać przed własną publicznością. Możemy się skupić na sobie, organizacyjnie polska siatkówka stoi na najwyższym poziomie. Będziemy mieli komfortowe warunki, żeby dobrze zaprezentować się sportowo. Niedawno uświadomiłem sobie, że w 2009 roku nasze panie świetnie pokazały się podczas mistrzostw Europy - także w Łodzi.

To byłaby piękna symbolika: po dziesięciu latach zdobyty kolejny medal w tym samym miejscu. Czy to jest realne?

Tu mamy mieszane uczucia. Nasza żeńska siatkówka trochę zanurkowała w ostatnich latach, ale ten sezon daje wielkie nadzieje. Trener Jacek Nawrocki poczekał na pokolenie utalentowanych zawodniczek i mamy czym straszyć europejskie kraje ze średniej półki. Trochę nam brakuje do topu - przypomnijmy sobie mecz z Serbią, najlepszą drużyną świata kilka tygodni temu. To uświadamia nam, że jesteśmy już blisko. Martwi mnie jedna rzecz: selekcjoner od początku sezonu grał niemal jednym składem, czy starczy nam paliwa? Liczę, że dziewczyny dadzą z siebie wszystko na zakończenie sezonu reprezentacyjnego. Czy starczy paliwa? Liczę, że tak.

Pokaż mi swoją ławkę rezerwowych, a powiem ci jak dobrą masz drużynę. Czy tutaj jest bolączka, że mamy mocną szóstkę, a co z rezerwami?

Trener Nawrocki prowadzi ten zespół inaczej, niż Vital Heynen prowadzi reprezentację mężczyzn. Ma zupełnie inny materiał ludzki. Jeżeli chodzi o panie, nie mamy tylu dziewcząt grających na tak wysokim poziomie. Nasza liga nie jest też tak uznana, jak liga panów. Trener Nawrocki skupił się więc na budowie silnego podstawowego składu, ale delikatne roszady może przeprowadzać. Może nie jesteśmy najmocniejszą drużyną w Europie, ale mamy zespół z dużym potencjałem. Oby wybuchł w łódzkiej hali, to zbuduje naszą reprezentację. W naszej grupie są zespoły, z którymi powinniśmy spokojnie sobie poradzić - ciężko mówić tutaj o wicemistrzyniach świata Włoszkach, z którymi zagrają na koniec.

Na koniec zapytam, czy presja nie będzie zbyt duża wobec naszych siatkarek?

Myślę, że nie. Ten zespół gra bez kompleksów i jest przyzwyczajony do gry przed taką liczbą na trybunach. Jeżeli publiczność wypełni halę, nie będzie to pętać nóg naszym dziewczynom. Fajnie, jakby polscy kibice uwierzyli, że drużyna Nawrockiego może zrobić coś niespodziewanego. Awans do półfinału byłby olbrzymim sukcesem. Taki cel powinien sobie postawić trener Nawrocki. Lista drużyn, które są faworytami się nie zmienia - będą to Turczynki, Rosjanki, Serbki i Włoszki. Liczymy, że grając na swoim poziomie w ćwierćfinale zmierzymy się z Rosją, a ten zespół jest w zasięgu naszego.

Krystian Natoński, ch, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze