Wydawało się, że Ernesto Valverde będzie miał problem zmieścić wszystkich ofensywnych piłkarzy Barcelony na boisku w tym samym momencie. Klub miał być wzmocniony przez Neymara, a eksperci prześcigali się w prognozowaniu "kosmicznych" jedenastek Dumy Katalonii, złożonych z czołowych ofensywnych piłkarzy świata.
 
Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. W meczu otwierającym sezon nie wystąpił Lionel Messi, klub opuścili już niechciani Philippe Coutinho oraz Malcom, a Luis Suarez opuścił boisko w Bilbao z powodu kontuzji jeszcze w pierwszej połowie. Życie kibica Barcelony nie jest proste, zwłaszcza gdy zbawcą ma się okazać Dembele. Francuz miał być zbawcą ofensywy zespołu z Katalonii, tymczasem na własne życzenie pogłębił uraz uda.
 
Według "Marki" szefostwo Barcelony jest wściekłe na Francuza, który zignorował decyzje klubowych lekarzy. Dembele zagrał pełne 90 minut w starciu na San Mames i po meczu odczuwał ból, jednak zignorował go. Lekarze byli podejrzliwi i poprosili zawodnika o stawienie się w klubie dzień później. W sobotę 22-latek miał stawić się na bardziej szczegółowe badania, tymczasem zdecydował się wybrać na weekend do Senegalu.
 
Niektóre plotki mówią o tym, że w Afryce piłkarz pogłębił swój uraz. W poniedziałek wziął udział w sesji treningowej i po dwudziestu minutach zgłosił się do lekarzy. Badania wykazały, że kontuzja jest poważniejsza niż mogło się wydawać. Lekarze stwierdzili zerwanie włókien mięśniowych lewego uda - taka diagnoza oznacza co najmniej pięć tygodni pauzy kolejnego z ofensywnych piłkarzy Barcy.
 
 
To nie pierwsze problemy, które utalentowany piłkarz sprawia w klubie. Wielokrotnie karany był grzywną za spóźnianie się na treningi i inne wybryki.
 
Jedną z niewielu opcji, z której w ofensywie będzie mógł teraz skorzystać Valverde, jest nowy nabytek Antoine Griezmann. Do składu ma powrócić także Messi.