Spektakularny upadek i żmudna odbudowa. Rangersów na nogi chciał postawić nawet Donald Trump

Piłka nożna
Spektakularny upadek i żmudna odbudowa. Rangersów na nogi chciał postawić nawet Donald Trump
fot. PAP
Ronald de Boer, Shota Arveladze, Tore Andre Flo i Barry Ferguson świętują zdobycie Pucharu Szkocji w 2002 roku.

Mało kto spodziewał się, że tak uznany klub jak Rangers F.C. może po prostu zniknąć z piłkarskiej mapy Europy. Tonący w długach właściciele żyli ponad stan przez wiele lat, a taki profil klubu odbił się czkawką w 2012 roku. Wielki rywal Celtiku upadł, a w 2019 roku trwa odbudowa jego marki. Czy Legii uda się powstrzymać ten proces?

Rangersi od dziesiątek lat przejawiali potrzebę dominacji za wszelką cenę. W 1988 roku nowym właścicielem klubu został David Murray i mało kto spodziewał się tak wielkiego sukcesu sportowego, który generował coraz większe zyski i apetyty. Rangers przerwali dominację Aberdeen i Dundee United, zdobywając dziewięć tytułów mistrzowskich z rzędu. "Nine in a row" - śpiewali dumni kibice na wypełnionym po brzegi Ibrox. Wówczas trafiono na kiepski okres Celtiku, który miał swoje problemy organizacyjno-sportowe. W 1998 roku zatrudniono pierwszego zagranicznego menedżera w historii klubu, którym został Dick Advocaat. "The Gers" mieli zawojować Europę z dużo agresywniejszą polityką transferową oraz większym budżetem - przed Holendrem postawiono niezwykle ambitny cel, jednak europejskie przygody kończyły się na dużo silniejszych ekipach Ajaksu Amsterdam (1996/1997), Parmie (1998/1999) czy w fazie grupowej Champions League.

Przez trzy sezony panowania Advocaata na nowych piłkarzy przeznaczono kosmiczne na ówczesne warunki 83 miliony funtów, a do klubu dołączyli między innymi Tore Andre Flo, Paul Gascoigne, Gennaro Gattuso czy Ronald de Boer. Komin płacowy zespołu był gigantyczny nawet na skalę europejską. Efekty sportowe nie były porażające, a najbliżej podboju Europy było dopiero w 2008 roku, gdy klub ze Szkocji zagrał w finale Pucharu UEFA z Zenitem St. Petersburg. Barw zespołu bronił wówczas między innymi Nacho Novo, później zawodnik Legii.

Rywalizacja z Celtikiem od zawsze napędzała szkocki futbol, którym na co dzień nie interesowało się zbyt wielu kibiców. Oczy całej Europy przyciągały jednak Old Firm Derby, a więc derby Glasgow, często na śmierć i życie. Rywalizacja obu klubów poszła krok dalej, a Rangers mieli obsesję, aby być lepsi od Celtiku na każdej płaszczyźnie. "Kiedy oni wydają na piłkarza pięć milionów, my wydamy dziesięć" - mówili ówcześni działacze klubu z Ibrox. Taka polityka doprowadziła klub na skraj przepaści, który odbił się wielką czkawką w 2012 roku. Z piłkarskiej mapy Europy musiał zniknąć klub, który kilkadziesiąt razy występował w pucharach, a tytuł mistrza Szkocji dzierżył 54-krotnie. Murray stracił blisko 80% majątku, co odbijało się na dyspozycji drużyny. Zadłużenie klubu sięgało kilkudziesięciu milionów funtów.

Do sprzedaży doszło w trakcie ostatniego sezonu mistrzowskiego (2010/2011), a Craig White odkupił 85 procent akcji Murraya. Jeden z największych klubów Europy warty był wówczas… symbolicznego jednego funta. Okazało się jednak, że nowy właściciel ma swoje za uszami, a media dotarły do jego oszustw podatkowych - nie był więc oczywiście w stanie zapewnić klubowi finansowego bezpieczeństwa. Dług rósł w zawrotnym tempie, sięgał nawet 150 mln funtów.

Tuż przed rozpoczęciem ostatniego meczu w sezonie 2011/2012, 13 maja ogłoszono ofertę kupna Rangers za jedyne 8,5 miliona funtów. Scottish Premiership nie dopuściła klubu do rozgrywek, ten musiał zaaplikować o udział w Scottish Football League i to na najniższym, czwartym poziomie. Rangers FC zaczęli nowe życie w Third Division z zakazem transferowym. 27 lipca po długich negocjacjach Scottish Football Association przyznała Rangers licencję na grę. Klub na mocy prawa opuściło dziewięciu zawodników, w tym między innymi Steven Davis, John Fleck czy Allan McGregor, którzy bronią jego barw dzisiaj.

20 listopada 2012 roku sąd w Edynburgu ogłosił wyrok dotyczący Big Tax Case, nie nakładając na niego kary 70 milionów funtów za domniemane zaległości podatkowe z lat 2001-2010.

Żmudna odbudowa i Donald Trump

Odbudowa marki trwa od sezonu 2012/2013. Gdy Rangers znaleźli się na samym dnie, mało kto wierzył w szybki powrót do szkockiej i europejskiej elity. W rolę sternika wcielił się menedżer Ally McCoist, który szybko odbił się od wspomnianego dna i pokonał dwie klasy rozgrywkowe. Na dłużej zatrzymał się dopiero w Championship.

W akcję postawienia klubu na nogi zaangażowali się także kibice, którzy zbierali pieniądze i wspierali zespół, wypełniając 50-tysięczne Ibrox na czwartym poziomie rozgrywkowym, bijąc tym samym wszelkie rekordy. Niewiele brakowało, by część udziałów w Rangers FC wykupił… Donald Trump. Matka obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Mary Anne MacLeod ma szkockie korzenie, a on sam miał już powiązania ze sportem, a konkretnie zespołem futbolu amerykańskiego New Jersey Generals. Jego doradcy jednak stwierdzili, że inwestycja w szkocki klub jest zbyt ryzykowna.

Rangers podzielili więc los tak uznanych marek, jak Leeds, Portsmouth, Deportivo La Coruna czy Parma, spadając na samo dno. Czy najbliższy rywal Legii wyciągnął wnioski ze swoich błędów? Nawet w niższych ligach płacono wielkie pensje przeciętnym piłkarzom, ale cel w końcu osiągnięto. W 2016 roku The Gers powrócili do upragnionej Premiership i mogli znowu zacząć zmniejszać dystans do Celtiku, który został absolutnym szkockim hegemonem bez godnego rywala. Raczkujący w elicie Rangers awansowali nawet do pucharów, gdzie jednak zaliczyli kompromitację z Progres Niedercorn z Luksemburga już w pierwszej rundzie el. LE w sezonie 2017/2018.

Efekt Gerrarda

Rok później było już o niebo lepiej: zadanie odbudowy klubu powierzono piłkarskiej legendzie i autorytetowi, Stevenowi Gerrardowi. Były piłkarz Liverpoolu i reprezentacji Anglii awansował do fazy grupowej Ligi Europy, pokonując między innymi słoweński Maribor, a później stawiając opór Spartakowi Moskwa, Villarrealowi i Rapidowi Wiedeń. 29 grudnia ubiegłego roku Rangers pokonali Celtic 1:0 w meczu derbowym po trafieniu Ryana Jacka, zmniejszając różnicę punktową do odwiecznego rywala do zaledwie trzech punktów. Sezon ostatecznie zakończył z jedenastoma punktami straty do mistrza, jednak The Bhoys zostali pokonani 2:0 także w play-offach. Do siatki trafiali wówczas czołowi zawodnicy Gerrarda, James Tavernier i Scott Arfield.

Legia ma przed sobą niezwykle ciężkie zadanie, bowiem w barwach Rangersów biega wielu zawodników, którzy poznali trud gry w angielskiej Premier League i teraz stanowią o sile zespołu Gerrarda. Jermain Defoe to była gwiazda całej ligi i reprezentacji Anglii, która zaoferowała zespołowi spore doświadczenie, w odwodzie jest charyzmatyczny napastnik Alfredo Morelos, świetny technik Arfield, Jon Flanagan, który kiedyś był wielką nadzieją Liverpoolu czy doświadczony reprezentant Irlandii Północnej, Steven Davis.

Potęga nie została jeszcze odbudowana, bo zespołowi Gerrarda daleko do ekip z przełomu XX i XXI wieku, jednak jest na dobrej drodze, aby ponownie liczyć się na arenie europejskiej. Czy kolejnym łupem nowych The Gers będzie Legia?

Hubert Chmielewski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze