Mimo, że nasze siatkarki uchodzą za zdecydowane faworytki, trener naszej kadry przestrzega przed nadmierną pewnością siebie. - To będzie dla nas bardzo trudne spotkanie. Powiem szczerze, że bardzo obawiam się tego, że jesteśmy gospodarzami turnieju i tych rozdmuchanych oczekiwań. Widzę jednak, że dziewczyny coraz lepiej radzą sobie z presją i z tygodnia na tydzień dostrzegam u nich coraz większą pewność siebie. A w siatkówce wiele zależy od strony mentalnej – tłumaczył Nawrocki.

 

Mistrzostwa Europy siatkarek po 10 latach wracają do Łodzi, gdzie swoje mecze będą rozgrywały drużyny grupy B. W 2009 roku Polki zdobyły w tym mieście brązowy medal i był to ostatni sukces żeńskiej kadry w imprezach rangi międzynarodowej. Powtórzenie tego osiągnięcia jest marzeniem podopiecznych Nawrockiego, ale szkoleniowiec przed startem imprezy starał się tonować zbyt optymistyczne nastroje kibiców.

 

Pierwszym rywalem Biało-Czerwonych będzie reprezentacja Słowenii, którą prowadzi dobrze znany z pracy w polskich klubach Włoch Alessandro Chiappini. Nawrocki podkreślił, że to niejedyny atut piątkowego rywala Polek. - To będzie dla nas bardzo trudne spotkanie, bo mecze otwarcia rządzą się swoimi prawami, a do tego przeciwnik jest bardzo wymagający. W swoim składzie ma rozgrywającą Evę Mori, która będzie występowała w ŁKS, a atakująca Iza Mlakar będzie grać w silnej drużynie z Novary. To potwierdza, że będzie to trudny pojedynek – ocenił Nawrocki.

 

Włoski szkoleniowiec od wielu lat związany jest z Polską. W 2010 roku objął drużynę Atomu Trefla Sopot, pracował też w Treflu Proximie Kraków, Enei PTPS Piła, a w nowym ligowym sezonie poprowadzi siatkarki Legionovii. Od dwóch lat jest jednocześnie selekcjonerem reprezentacji Słowenii, pierwszego rywala Polek w mistrzostwach Starego Kontynentu, które w piątek rozpoczną się w Łodzi, a także Budapeszcie, Bratysławie i Ankarze.

 

Chiappini ucieszył się, gdy po styczniowym losowaniu okazało się, że jego drużyna trafi do "polskiej" grupy. - Z jednej strony ucieszyłem się, gdy okazało się, że zagramy w Polsce. Dla nas to będzie duża przyjemność. Znam doskonale Atlas Arenę, wiem, jaka tu panuje świetna atmosfera. Przypomnę, że pierwszy raz byłem tutaj na mistrzostwach Europy 10 lat temu jako szkoleniowiec reprezentacji Turcji. Natomiast pod względem sportowym nie byłem do końca zadowolony, gdyż trafiliśmy do jednej z najsilniejszych grup. Chyba mocniejsza jest tylko grupa w Ankarze - zaznaczył Włoch.

 

W składzie reprezentacji Polski, w porównaniu z rozegranym we Wrocławiu (2–4 sierpnia) turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich Tokio 2020, zaszła jedna zmiana. Przyjmująca Aleksandra Wójcik zastąpiła środkową Kamilę Witkowską. W trakcie trwania turnieju drużyny będą mogły dokonać tzw. transferu medycznego, gdy jedna z podstawowych zawodniczek zostanie wykluczona z gry z powodu kontuzji.

 

Początek spotkania w hali Atlas Arena o godz. 20.30. Wcześniej w Łodzi zostaną rozegrane mecze Belgii z Ukrainą (godz. 14) i Włoch z Portugalią (17.30). Do 1/8 finału awansują cztery najlepsze zespoły.

 

Oprócz Polski, gospodarzami ME są Węgry (Budapeszt), Słowacja (Bratysława) i Turcja (Ankara), która gościć będzie fazę finałową. Mistrzostwa Europy potrwają do 8 września. Po raz pierwszy w historii do walki o medale staną 24 reprezentacje.

 

Transmisja meczu Polska - Słowenia w Polsacie Sport od godziny 20:20. Początek studia przedmeczowego od 19:30.