Minimum na mistrzostwa świata wypełnił na 110 m ppł Damian Czykier (Podlasie Białystok). Złoto wywalczył czasem 13,37.

 

- Przyznaję, że było już nerwowo. Pierwsza część sezonu była trudna, brałem ślub, musiałem wiele rzeczy załatwić. To też odbiło się na treningu. Później zaczęło się szukanie wyniku. Kilka biegów pod wiatr, słabych technicznie, a czas gonił. Miałem też dość rozmów z trenerem i menedżerem, którzy mnie dodatkowo stresowali. Poprosiłem ich w końcu, żeby przestali dzwonić po kilka razy dziennie z pytaniem jak się czuję - przyznał Czykier.

 

Teraz za cel stawia sobie poprawienie rekordu Polski, który wynosi 13,26, a to powinno dać mu finał mistrzostw świata.

 

Bukowiecki (AZS UWM Olsztyn) ze stadionu schodził bardzo zadowolony. W tym sezonie tylko raz pchnął dalej – w Diamentowej Lidze w Rzymie miał 21,97. Jego niedzielny rezultat jest tym bardziej wartościowy, że dzień wcześniej był jeszcze w Paryżu i tam startował w Diamentowej Lidze. O 9 rano był w Warszawie i samochodem przyjechał do Radomia.

 

- Spodziewałem się wyniku w tych okolicach, a nawet lepszego, bo moja forma idzie bardzo do góry i jestem mega zadowolony z ostatnich trzech tygodni, bo udało się zrobić bardzo dobrą pracę. Mam nadzieję, że to odda na początku października. Powinno być coraz lepiej. Oczywiście żałuję, że nie było dziś 22 metrów, ale na to przyjdzie jeszcze czas - powiedział.

 

Zawiedziony był mistrz Europy Haratyk (Sprint Bielsko-Biała), który przyznał, że odczuwa już trudy sezonu i będzie mu ciężko znaleźć motywację na ten ostatni miesiąc przed MŚ. Dodatkowo ma stan zapalny w nadgarstku i musi teraz zająć się rehabilitacją.

 

Po raz pierwszy od trzech lat mistrzem Polski w rzucie młotem został Fajdek (Agros Zamość).

 

- Jesteśmy z Wojtkiem w bardzo trudnym okresie. Dużo trenujemy, obciążenia są w tej chwili bardzo duże i brakuje świeżości. Jest jednak jak na ten etap bardzo dobrze. Martwiłbym się, gdybym rzucił 10 metrów bliżej lub dalej. Wszystko zmierza w dobrym kierunku - zapewnił trzykrotny mistrz świata.

 

Na brak czucia sprzętu narzekał Nowicki, który przyznał, że teraz na treningach oddaje po 40 rzutów prawie dwa kilogramy cięższym młotem. Stąd miał trudności w znalezieniu odpowiedniego rytmu w kole.

 

Faworyci nie zawiedli na 1500 m. Wśród mężczyzn górą był Marcin Lewandowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL) – 3.57,60, a u kobiet Sofia Ennaoui (AZS UMCS Lublin) – 4.13,07.

 

- Byłem bardzo zmęczony i faktycznie to odczułem. Mam poobijane piszczele. Lekarze w Paryżu chcieli założyć mi osiem szwów, ale nie pozwoliłem na to, bo chciałem dziś wystartować - powiedział Lewandowski, który dzień wcześniej czasem 3.31,95 poprawił w Paryżu rekord kraju.

 

Dużą niespodzianką zakończyła się rywalizacja na 200 m kobiet. Po złoto sięgnęła 21-letnia Marlena Gola (Podlasie Białystok) - 23,50. Liderka tabel i rewelacja zeszłego sezonu Martyna Kotwiła (RLTL ZZTE Radom) dobiegła jako siódma – 24,11.

 

- Trudno jest wygrać z bólem. Od dwóch tygodni każdy trening kończył się płaczem, bo mam spięcie przyczepu mięśnia dwugłowego. Zależało mi na tym, żeby dobiec do mety. Cieszę się, że sezon się dla mnie skończył i teraz zajmę się leczeniem i spokojnym przygotowaniem do kolejnego. Zdaję sobie sprawę z tego, że zrobiłam trzy kroki wstecz w stosunku do zeszłego roku - przyznała Kotwiła.

 

Wśród mężczyzn drugi złoty medal wywalczył Dominik Kopeć (Agros Zamość) – 20,88. Wcześniej triumfował też na 100 m. Powtórzył zatem swój wyczyn sprzed roku w Lublinie.

 

Zacięta była rywalizacja na 100 m ppł. Pierwsza była na mecie Karolina Kołeczek (AZS UMCS Lublin) – 12,82 przed Klaudią Siciarz (AZS AWF Kraków) – 12,85.

 

W skoku o tyczce po raz pierwszy mistrzynią Polski została Kamila Przybyła (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL) – 4,25. A w rzucie dyskiem najlepsza była Daria Zabawska (AZS UMCS Lublin) – 59,71.

 

W skoku w dal dobre warunki wietrzne wykorzystała Joanna Kuryło (AZS AWF Wrocław), która objęła prowadzenie w drugiej kolejce wynikiem 6,29 i nikt nie zdołał wylądować dalej. To jej pierwszy medal w karierze. Wśród mężczyzn triumfował zgodnie z oczekiwaniami Tomasz Jaszczuk (AZS AWF Katowice) – 8,10.

 

Najważniejszą imprezą tego sezonu są mistrzostwa świata w Dausze, które odbędą się w dniach 27 września – 6 października.