Polscy żeglarzy po raz kolejny mieli okazję rywalizować na olimpijskim akwenie Enoshima.

 

„W 2017 roku odbyły się tam mistrzostwa świata w windsurfingowej klasie RS:X, rok temu rozegrano Puchar Świata, a na początku sierpnia Agnieszka Skrzypulec i Jola Ogar ścigały się w mistrzostwach świata w klasie 470. Na tym samym akwenie żeglarze walczyli także o medale na igrzyskach w 1964 roku” – wyliczył Chamera.

 

Według prezesa PZŻ generalna przedolimpijska próba nie wypadła dla organizatorów zbyt pomyślnie.

 

„O ile na wodzie regaty zostały sprawnie przeprowadzone, o tyle na brzegu nie wyszło to już tak idealnie. Było za dużo zamieszania, które wynikało ze zbyt sztywnej hierarchii. Nie było osób kompetentnych do podejmowania konkretnych działań, bo pracownik z danego szczebla zawsze musiał zwrócić się do osoby wyżej postawionej, co zabierało czas w procesie decyzyjnym. Nie było płynności, zawiodły też proste rzeczy, jak chociażby prezentowanie wyników. Wydawało się, że pod względem technologicznym nic gospodarzom nie będzie można zarzucić, bo przecież znamy różne japońskie koncerny z branży elektronicznej, tymczasem w tej dziedzinie muszą oni sporo poprawić” – dodał.

 

Chamera zapewnia, że w osobistych kontaktach Japończycy są niezwykle życzliwi i starają się być bardzo pomocni.

 

„Każda reprezentacja miała oddanego do dyspozycji wolontariusza. Nasz miał na imię Yuki i liczył ponad 60 lat. Przesympatyczny i uczynny gość, który starał się nam nieba przychylić. Kiedy nie można było wejść drzwiami, to otwierał okna” – przyznał.

 

Japonia może być też rajem dla osób gustujących w orientalnej kuchni.

 

”Sushi jest w cenie ziemniaków. Zresztą ceny w sklepach nie powalają na kolana i zbliżone są do naszych” – zapewnił.

 

Zdecydowanie mniej sprzyjający jest natomiast klimat. Chamera przekonuje, że sportowcy rywalizować będę w niezwykle ciężkich warunkach, które zwłaszcza dla zawodników z takich krajów jak Polska, mogą okazać się sporym wyzwaniem. Zmagania o olimpijskie medale w żeglarstwie zaplanowano od 26 lipca do 5 sierpnia.

 

„Do połowy lipca należy codziennie spodziewać się obfitych deszczy, następnie, do końca sierpnia, trzeba liczyć się z falą upałów, natomiast od września zaczynają się tajfuny. Jeden pojawił się nawet w przeddzień rozpoczęcia regat. Głów co prawda nie urywał, ale spory wiatr i duża fala uniemożliwiła zejście zawodnikom na trening. Generalnie w okresie igrzysk temperatura powinna znacznie przewyższać 30 stopni Celsjusza, a wilgotność może sięgać 95 procent. W takich warunkach ciężko nam było funkcjonować. Idzie się i płynie” – stwierdził.

 

Szef związku uważa, że polscy reprezentanci bardzo poważnie powinni potraktować problem aklimatyzacji.

 

„Radziłbym zwrócić na to uwagę już teraz, a nie dyskutować o tym zagadnieniu i czynić jakieś ustalenia dopiero na wiosnę. Musimy się przecież przystosować nie tylko do innego czasu, ale także do specyficznego i wymagającego klimatu. Zwłaszcza żeglarze są w szczególnej sytuacji, bo rywalizują przecież przez kilka dni, a na wodzie spędzają sporo godzin. Rozważamy, czy najlepszym rozwiązaniem nie byłyby regularne treningi w tym miejscu już od maja” – zdradził.

 

Nie wiadomo jeszcze gdzie podczas igrzysk będą zakwaterowani polscy żeglarze. W trakcie Olympic Test Event biało-czerwoni mieli do dyspozycji trzy lokalizacje – były to położone niedaleko mariny (dojazd rowerem do portu zajmował 10 minut) apartamenty z aneksami kuchennymi.

 

„Enoshima znajduje się 60 kilometrów od Tokio i 20 od wioski olimpijskiej. To bezpieczne, sympatyczne i dość gęsto zaludnione miejsce, gdzie nie brakuje też turystów. Przyjemnie się tam przebywa. Po regatach wioskę olimpijską pojechali zlustrować dyrektor sportowy PZŻ Dominik Życki i trener Paweł Kowalski. Dokonaliśmy już wstępnej rezerwacji różnych lokali, ale jeszcze nie podjęliśmy ostatecznej decyzji, gdzie będziemy przebywać podczas igrzysk. Te warianty przeanalizujemy pod względem walorów sportowych, ale także pod kątem finansowym” – podsumował.