Wojciech Łasicki: W tym roku turniej im. Bohdana Tomaszewskiego rozpoczyna się w dniu inauguracji US Open. Po raz kolejny będzie to niezwykle istotna impreza z punktu widzenia polskiego kibica, ponieważ Biało-Czerwonych w drabince głównej jest co nie miara. Z kolei za nami wyjątkowy weekend...

 

Tomasz Tomaszewski: To prawda, że takiego weekendu w polskim tenisie nie było nigdy. To, że Hubert Hurkacz triumfował w Winston-Salem, a Magda Linette w Nowym Jorku, jest czymś niezwykłym. Do tego doszedł 25. tytuł Łukasza Kubota w deblu. Szczególne wrażenie zrobiła na mnie Magda, która wygrała osiem meczów w dziewięć dni, a warunki, szczególnie jeśli chodzi o temperaturę i wilgoć, były cokolwiek ekstremalne. Polka wykazała się niezwykłym hartem ducha, gdyż w finale słaniała się już ze zmęczenia, jednak sięgnęła wgłąb siebie i w końcówce zagrała fenomenalnie. Hubert wywalczył z kolei pierwszy tytuł i mam nadzieję, że nie ostatni. Myślę, że te wszystkie sukcesy stanowią dobry prognostyk przed US Open.

 

Wrocławianin wygrywa z przeciwnikami ze swojego pokolenia, którzy mają już renomę. Mam na myśli np. Stefanosa Tsitsipasa czy Francisa Tiafoe. Wydaje się, że dał im sygnał: Hola, hola Panowie. Was już okrzyknięto wielkimi zawodnikami, ale ja też zgłaszam akces do tej grupy.

 

Hurkacz rzadko przegrywa dwa razy z tym samym zawodnikiem. Jest kapitalnym analitykiem i bardzo szybko wyciąga wnioski z porażek. My jako kibice i komentatorzy patrzymy w jaki sposób się rozwija i mamy wielką nadzieję, że da on nam jeszcze wiele radości.

 

Wielu zawodników, którzy walczą za oceanem w US Open, ma również w CV wpisany występ w Bohdan Tomaszewski Cup.

 

Pamiętam pierwsze edycje turnieju, rok 1968 na Agrykoli, późniejsze przeniesienie imprezy na Warszawiankę. Rzeczywiście wszyscy najlepsi polscy tenisiści startowali w tym turnieju. Agnieszka Radwańska, Marta Domachowska, Magda Grzybowska, Łukasz Kubot, Michał Przysiężny, Jerzy Janowicz... Wszyscy oni rywalizowali kiedyś w turnieju ojca. Cieszę się, że trwa on cały czas. W tym roku na kortach Legii Warszawa stawili się reprezentanci siedemnastu krajów, co stanowi bezapelacyjny rekord. Z tego, co widziałem poziom sportowy jest bardzo wysoki, więc będzie ciekawie. Do tego pogodę mamy iście nowojorską, prognozowane są tropikalne temperatury. Niech młodzi zawodnicy oswajają się z takimi warunkami, bo może za parę lat będą musieli zmagać się z nimi podczas US Open.

 

WYNIKI I DRABINKA US OPEN