- W piątek startowałem po raz ostatni i jestem zadowolony, że dotrwałem do końca sezonu, ponieważ od pierwszego meczu polskiej ligi i urazu, jakiego się w nim nabawiłem, cały czas zmagałem się z bólem szyi i kręgosłupa, a także walczyłem z drętwiejącymi rękami. W końcu ciało powiedziało dość - podkreślił 38-letni żużlowiec.

 

Jonsson zdobył z reprezentacją Szwecji dwa tytuły drużynowego mistrza świata i srebrny medal indywidualnie (2011). - Sportowcy, jak wszyscy ludzie, się starzeją i z wiekiem nabierają doświadczenia. Byłem świadkiem bardzo poważnych kontuzji moich wywali i takich, które na zawsze zmieniały ich życie, a nawet śmierci na torze. Zawsze wiedziałem, że żużel to niebezpieczny sport - podsumował Szwed.

 

W karierze wygrał dziewięć turniejów Grand Prix, a w Polsce reprezentował barwy, poza Motorem, Stali Gorzów Wlkp., Apatora Toruń, Polonii Bydgoszcz, Włókniarza Częstochowa czy Falubazu Zielona Góra.