Włodarze Chrobrego już na początku maja ogłosili, że z końcem czerwca rozwiązują umowę z trenerem Cieślikowskim, a jego miejsce zajmie Nat. Ukrainiec jest doskonale znany w Polsce, bo w przyszłości jako zawodnik bronił barw Wisły Płock, Vive Kielce oraz Górnika Zabrze. Ostatnio pracował w lidze ukraińskiej w ZTR Zaporoże.

 

Nat przyznał, że nie zastanawiał się długo nad ofertą z Głogowa.

 

- Tak jak zawodnik chce iść do coraz silniejszego klubu, tak samo jest z trenerem. Liga polska jest mocniejsza od ukraińskiej i dla mnie to jest wyzwanie oraz krok do przodu w pracy szkoleniowej. Chcę się dalej rozwijać i Chrobry daje mi taką możliwość - wyjaśnił.

 

Jak sam przyznał Nat, w składzie Chrobrego na nowy sezon rewolucji nie było, bo nie było wielkich zmian. Odeszli Rafał Biegaj (MMTS Kwidzyn), Mateusz Rydz i Kacper Pawłowski (obaj Livry Gargan - Francja), a w ich miejsce sprowadzono Rafała Jamioła i Dawida Przysieka (obaj Arka Gdynia) oraz Macieja Marszałka (CHEV Diekrich - Luksemburg).

 

- Wola walki i dążenie do zwycięstwa powinny być naszymi znakami charakterystycznymi. Będę oczekiwał od moich zawodników, że na boisko będą wychodzili tylko z myślą o wygranej - skomentował trener.

 

O konkretnych celach głośno się w klubie nie mówi, ale po cichu włodarze liczą, że będzie to miejsce w pierwszej szóstce.

 

- Vive i Wisła będą raczej poza zasięgiem, co nie oznacza, że się już poddajemy. Będziemy walczyć, jak z każdym. Później jest grupa drużyn na podobnym poziomie i my tam jesteśmy. Zawsze jako sportowiec mierzyłem jak najwyżej i teraz jest podobnie. Wszystko okaże się już podczas sezonu, ale patrzę w górę i chcę jak najwięcej osiągnąć - zapowiedział.

 

Nastroje przed startem nowego sezonu w Głogowie popsuł tragiczny wypadek, w którym zginął były zawodnik Chrobrego Dominik Płócienniczak. Z powodu pogrzebu pierwszy mecz z Torus Wybrzeżem Gdańsk został przesunięty z 31 sierpnia na 1 września.