MŚ koszykarzy: Rywale Polski. Egzotyka, siła i... znajomy trenera Taylora

Koszykówka
MŚ koszykarzy: Rywale Polski. Egzotyka, siła i... znajomy trenera Taylora
fot. fiba.basketball

W sobotę w Chinach rozpoczną się mistrzostwa świata koszykarzy. Reprezentacja Polski, która na mundialu zagra po 52 latach przerwy, trafiła do ciekawej, ale i egzotycznej grupy A z Wenezuelą, Chinami i Wybrzeżem Kości Słoniowej. Mecze z tymi drużynami Biało-Czerwoni rozegrają w Pekinie. Co wiemy o przeciwnikach? Kilka słów na temat każdego z nich powiedział trener naszej reprezentacji Mike Taylor, który w jednej z ekip odnalazł starego znajomego.

W najnowszym rankingu FIBA, który został ogłoszony 26 lutego 2019 roku, Polskę wyprzedza tylko jeden z grupowych rywali. To Wenezuela zajmująca 20. miejsce na świecie. Nasza reprezentacja jest 25., Chiny 30., a Wybrzeże Kości Słoniowej plasuje się na 64 pozycji. Wszyscy koszykarze Mike'a Taylora, a także sam selekcjoner podkreślają, że każdy z przeciwników będzie bardzo wymagający i każdy reprezentuje inni styl gry w koszykówkę.      

 

Wenezuela

 

Wenezuela świetnie radziła sobie w kwalifikacjach do mistrzostw. Wygrała 9 z 12 spotkań, pokonała nawet Kanadę, lidera grupy, którą przed własną publicznością zwyciężyła 84:76. Liderem drużyny podczas tamtych meczów był bezsprzecznie Gregory Vargas. Wystąpił w 10 spotkaniach, zdobywał średnio 10,9 punktu, miał 4,8 zbiórki i 4,9 asysty. Ważnymi zawodnikami byli też skrzydłowi: Jose Vargas oraz Nestor Colmenares. Cała trójka jest oczywiście w składzie Wenezueli na mistrzostwa świata.

 

- Bracia Gregory i Jose Vargas są kluczowymi elementami tej drużyny. Z kolei Miguel Ruiz jest potężnym, fizycznie grającym podkoszowym. Mają kilku atletycznych zawodników na pozycjach skrzydłowych. Gregory Vargas, który jest rozgrywającym, odpowiada za styl gry Wenezueli, ale reszta stara się pomagać w rywalizacji i gra twardo - mówi trener Polaków Mike Taylor.

 

Gregory Vargas prawie całą karierę spędził w ojczyźnie, ale ma też za sobą epizody w Europie - grał m.in. w Sluc Nancy we Francji, a w najbliższych rozgrywkach ma być zawodnikiem Maccabi Hajfa w Izraelu. Taka sytuacja dotyczy większość składu Wenezueli - zawodnicy występowali przede wszystkim w swoim kraju, ewentualnie innych państwach Ameryki Południowej.

 

Na początku sierpnia zespół trenera Fernando Duro rywalizował w Igrzyskach Panamerykańskich w Peru. Zajął tam piąte miejsce,  a w zawodach liderem ekipy był tym razem Jhornan Zamora. Później Wenezuela brała udział w turnieju we Włoszech, gdzie przegrywała kolejno z gospodarzami, Senegalem oraz Rosją. Już w Chinach potrafiła jednak pokonać Senegal, a później sprawiła sensację z Turcją, wygrywając 71:68! 13 punktów rzucił Heissler Guillent.

 

- Wenezuela to doświadczony zespół. Ma bardzo silne podstawy, gra ze sobą od kilku lat w podobnym składzie. Są trochę bardziej doświadczeni na arenie światowej niż my. Dodatkowo są bardzo atletyczni, grają twardo, rewelacyjnie zbierają. Mają silną tożsamość - wiedzą kim są, grają swoim systemem - podkreśla trener Taylor.

 

Wenezuela to także drużyna z bogatą koszykarską historią. Trzy razy występowała na mistrzostwach świata - po raz ostatni w 2006 roku - zajęła wtedy 23. miejsce. Ponadto dwukrotnie grała na Igrzyskach Olimpijskich: w 1992 roku w Barcelonie oraz w 2016 roku w Rio de Janeiro. Jednym z największych sukcesów jest złoty medal w turnieju FIBA AmeriCup w 2015 roku. W finale Wenezuela pokonała wtedy Argentynę 76:71, a w składzie rywali grali m.in. Andres Nocioni i Luis Scola.

 

- Szanuję to, co zrobili razem. Wiemy, że to będzie pierwszy mecz - obie drużyny zostawią na parkiecie serce i będą mocno konkurować. Fizyczność i doświadczenie Wenezueli to bardzo ważne elementy. To będzie dla nas wyzwanie - zapowiada trener reprezentacji Polski.

 

Atutem tego rywala jest też bez wątpienia jej argentyński trener. 58-letni Fernando Duro ma w dorobku tytuł mistrza olimpijskiego z Aten z 2004 roku. Był wtedy asystentem selekcjonera Argentyny Rubena Magnano. Na co dzień prowadzi w Wenezueli zespół Guaros de Lara, gdzie grało aż siedmiu jego kadrowiczów, a w Pekinie obecnych jest pięciu.

 

Wenezuela będzie pierwszym rywalem reprezentacji Polski na mistrzostwach świata w Chinach. Mecz z ekipą z Ameryki Południowej w sobotę 31 sierpnia o godz. 10:00.


Chiny

 

Chińczycy, mimo że jako gospodarze mieli zagwarantowany udział w mistrzostwach świata, zagrali w kwalifikacjach. W ten sposób zdobywali doświadczenie i był to ważny etap przygotowań do mundialu. Trenerzy w 12 spotkaniach (siedem wygranych) przetestowali łącznie 41 koszykarzy! Najwięcej - osiem meczów - rozegrali Abudushalamu Abudurexiti (łącznie 229 punktów) oraz Qian Wu (170 punktów).

 

- Chiny były bardzo ciekawym zespołem do obserwowania. Przez dwa lata grania w kwalifikacjach to były tak naprawdę dwie różne drużyny, wykorzystywano ponad 40 zawodników. Śledzenie ich wyników i skauting były interesującym wyzwaniem. To ekipa, która ma zawodników z dobrymi warunkami fizycznymi. Trzeba też pamiętać, że grają u siebie. To sprawia, że dla nich wszystko związane jest dodatkowo z emocjami - podkreśla trener Mike Taylor.

 

Ciekawostką jest fakt, że Chiny rywalizowały w Lidze Letniej NBA. Rozegrały tam pięć spotkań, sprawiając też niespodziankę, bo za taką można uznać zwycięstwo nad Charlotte Hornets 84:80. Później azjatycki zespół potrafił wygrywać z Tunezją, Kamerunem, Chorwacją “B” oraz Portoryko. Przed samymi mistrzostwami ekipa z Państwa Środka dwukrotnie przegrywała jednak z Brazylią (84:90 i 73:70) - w pierwszym starciu Ailun Guo rzucił 22 punkty, a w drugim Rui Zhao 13. Jednocześnie Chiny sprawdzały innych zawodników - kadra B grała sparingi m.in. z Jordanią i Dominikaną.

 

- Mnóstwo czasu zajęło nam "wyskautowanie" ich. Osobiście byłem na Lidze Letniej NBA w Las Vegas, oglądałem ich cztery spotkania. Yi Jianlian z pewnością będzie ważną postacią w tym zespole. Ponownie trzeba jednak podkreślić, że mają bardzo wysokich podkoszowych - granie przeciwko nim będzie wyzwaniem. Niscy zawodnicy uwielbiają szybki atak, piłka błyskawicznie przemieszczana jest do przodu, żeby jak najszybciej zdobyć punkty. Mają kilka zagrywek, które dają im szanse na pozycje rzutowe trudne do obrony - tłumaczy Taylor.

 

Najbardziej znanym chińskim zawodnikiem jest Yi Jianlian, który w przeszłości rozegrał 273 spotkania w NBA dla Milwaukee Bucks, New Jersey Nets, Washington Wizards oraz Dallas Mavericks. W 2012 roku wrócił jednak do ojczyzny, gdzie jest gwiazdą. Kontakty z najlepszą ligą świata miał też środkowy Zhou Qui - w rozgrywkach 2017/2018 rozegrał 21 spotkań dla Houston Rockets. Jednym z graczy, którego postawa może zaskoczyć jest Abudushalamu Abudurexiti - jego umiejętności podczas Ligi Letniej NBA sprawdzała ekipa Golden State Warriors.

 

Kilka dni przed rozpoczęciem mistrzostw ze składu gospodarzy wypadł ważny element. Zhou Peng, który był kapitanem drużyny podczas igrzysk w Rio de Janeiro, doznał kontuzji kości śródstopia i na turnieju nie wystąpi. 

 

Reprezentacja Chin ma ogromne doświadczenie międzynarodowe - grała m.in. na dziewięciu ostatnich Igrzyskach Olimpijskich. Ma za sobą występy na mistrzostwach świata m.in. w 2002, 2006 i 2010 roku. Ostatnie największe sukcesy tej drużyny to zdobyte mistrzostwa Azji w 2011 i 2015 roku.

 

- Emocje będą ważnym czynnikiem. Wiemy, że kibice i cały kraj będą skupieni na naszej grupie A. Byliśmy w takiej sytuacji wcześniej - w Montpellier i w Helsinkach. Moi zawodnicy już to widzieli, więc rozumieją wyzwanie i dodatkowe emocje z tym powiązane. Zdajemy sobie jednak sprawę, że gospodarze włożą w każdym swój mecz mnóstwo wysiłku - zaznacza Mike Taylor.

 

Chiny będą drugim rywalem Biało-Czerwonych. Mecz w poniedziałek 2 września o godz. 14:00.


Wybrzeże Kości Słoniowej

 

Trener Taylor jest pod wrażeniem ogromniej pracy, jaka afrykańska drużyna włożyła w awans do mistrzostw świata. 

 

- Mieli świetną końcówkę kwalifikacji - podkreśla selekcjoner.

 

To fakt. Wybrzeże Kości Słoniowej wygrało pięć ostatnich meczów w kwalifikacjach: dwukrotnie z Rwandą i Mali, raz z Nigerią. Średnio różnicą 20 punktów! Jednym z najważniejszych zawodników tej ekipy był Vafessa Fofana, który zdobywał średnio 11,1 punktu, miał 4,1 zbiórki oraz dwie asysty. Dobrze radzili sobie też Charles Abou i Guy Edi. WKS awansowało na mistrzostwa świata jako ostatnia drużyna ze strefy afrykańskiej - z trzeciego miejsca w grupie.

 

Przed mundialem do zespołu dołączył naturalizowany silny skrzydłowy - Deon Thompson. Pochodzący ze Stanów Zjednoczonych zawodnik w poprzednim sezonie grał w występującym w Eurolidze Żalgirisie Kowno, a teraz przeniósł się do hiszpańskiego klubu Unicaja Malaga. Będzie więc partnerem Adam Waczyńskiego, kapitana reprezentacji Polski. Trener Paolo Povia bardzo liczy na doświadczenie tego zawodnika oraz jeszcze większe wzmocnienie strefy podkoszowej.

 

- Moje osobiste połączenie z tym zespołem to postać Charlesa Abou, z którym współpracowałem poprzedniego lata w Team Fredette w The Basketball Tournament w Stanach Zjednoczonych - mówi trener Mike Taylor.

 

Wybrzeże Kości Słoniowej nie radziło sobie najlepiej w sparingach. Co prawda ta ekipa potrafiła wygrać ze Szwajcarią 69:68 na początku przygotowań, ale później przegrywała z Włochami, Filipinami i Hiszpanią. Już w Chinach WKS nie poradziło sobie z zespołami Fujian i Qingdao Eagles.

 

Dotychczas reprezentacja tego kraju trzykrotnie brała udział w mistrzostwach świata - w 1982, 1986 i 2010 roku. Ma na swoim koncie sukcesy w mistrzostwach Afryki: złoto w 1981 i 1985 roku, a także srebro w 1978, 1980 oraz 2009 roku.

 

- Wiemy, że będą grali w trochę innym stylu, bardzo atletycznym. Lubią wykorzystywać swoich wysokich zawodników, czy to na pozycji silnego skrzydłowego czy środkowego. Mają jednak również graczy, którzy potrafią rzucać - takich jak Guy Edi, w przeszłości występujący w zespole uczelni Gonzaga - dodaje trener Taylor.

 

Wybrzeże Kości Słoniowej to ostatni rywal Polaków w pierwszej fazie grupowej. Mecz w środę 4 września o godz. 10:00.

WŁ, Polsat Sport, PZKosz

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze