Wojciech Łasicki: Jesteśmy w miejscu, gdzie rodziły się tenisowe gwiazdy. Inni na wakacjach, tymczasem ty ciężko pracujesz. Zapracowałeś na tytuł najlepszego Polaka 52. Bohdan Tomaszewski Cup.

 

Martyn Pawelski: Bardzo się z tego cieszę. Miałem okazję pierwszy raz zagrać w tym turnieju i pokazałem się z dobrej strony.

 

W półfinale grałeś z zawodnikiem ze Słowacji, który w finale poddał mecz. Nie wytrzymał upału bądź natężenia gier. Pogoda przywitała was wspaniała, chyba za dobra jak na tenis. Trudno grało się w takich warunkach?

 

Temperatura była bardzo wysoka. Słowak skreczował z powodu kontuzji. Ze mną spisywał się bardzo dobrze, zepchnął mnie do obrony, rządził na korcie. Nie dałem rady.

 

Która nawierzchnia jest twoją ulubioną?

 

Bardzo lubię grać na mączce. Jestem uniwersalnym graczem.

 

Kto jest twoim idolem?

 

Jestem fanem Juana Martina del Potro. Cała moja rodzina ogląda wszystkie jego mecze. Oczywiście oglądamy także Huberta Hurkacza. Bardzo mu kibicujemy.