Aleksandra Szutenberg: Tomasz Majewski przygląda się zawodom im. Eugeniusza Lokajskiego. Czym są te zawody i dla kogo są organizowane?

 

Tomasz Majewski: W tegorocznym memoriale im. Eugeniusza Lokajskiego wzięło udział około 900 młodych sportowców, co jest niesamowitym wynikiem. Cieszy to tym bardziej że trudno wyobrazić sobie bardziej godnego patrona niż właśnie Lokajski. Olimpijczyk z Berlina, mistrz Polski w rzucie oszczepem, którego rekord przetrwał siedemnaście lat, a także oficer Wojska Polskiego, który oddał życie za ojczyznę podczas Powstania Warszawskiego. Był również świetnym fotoreporterem i dzięki jego zdjęciom wiemy, jak wyglądała okupacja i samo Powstanie. Podczas memoriału jego imienia młodzież ma szansę, by poprawić swoje rezultaty i przy okazji czcić jego pamięć.

 

To są zawody dla zawodników klasy pierwszej, czyli dla kogo?

 

Czyli dla młodych zawodników, juniorów od czternastego do dziewiętnastego roku życia. Dla części jest to pierwszy start po wakacjach, a dla innych przygotowanie do mistrzostw Polski młodzików, które odbędą się w połowie września.

 

Są to zawody odbywające się cyklicznie. Czy Tomasz Majewski miał okazję wziąć w nich kiedyś udział?

 

Tak. Dawno, dawno temu brałem udział w tej imprezie. Cieszymy się, że ta tradycja trwa nadal i możemy być jej częścią.

 

Jest szansa, że wśród tych młodzików znajduje się przyszły mistrz lub mistrzyni olimpijska?

 

Oczywiście. Na razie wszyscy z nich mają te medale "w plecaku", ale być może w przyszłości przekują je na te prawdziwe. Na pewno widać tu talenty, a gwiazdy z reguły rodzą się na mniejszych imprezach. Bardzo pomagają nam władze Warszawy i dzięki nim możemy spotykać się na terenie AWF i Orle.

 

Rywalizacji w pchnięciu kulą z uwagą przyglądała się posiadaczka najstarszego rekordu Polski w lekkiej atletyce - pani Ludwika Chewińska (rekordzistka Polski w pchnięciu kulą z 1976 roku), jak się okazało wielka fanka... siatkówki.