MŚ koszykarzy: Problem Chińczyków przed meczem z Polską

Koszykówka
MŚ koszykarzy: Problem Chińczyków przed meczem z Polską
fot. PAP

Reprezentacja Polski koszykarzy trenowała w niedzielne popołudnie w Pekinie przed poniedziałkowym meczem grupy A mistrzostw świata z gospodarzem turnieju Chinami (początek o godz. 14 czasu polskiego). „To dla nas specjalne wyzwanie” – powiedział trener Mike Taylor.

W inauguracyjnej serii biało-czerwoni wygrali w sobotę z Wenezuelą 80:69, a Chińczycy pokonali Wybrzeże Kości Słoniowej 70:55. Stawką bezpośredniej konfrontacji zwycięzców jest pierwsze miejsce w grupie po dwóch spotkaniach.
 
Dwunastka reprezentantów Polski w czerwonych strojach rozpoczęła niedzielny trening tuż po zejściu z parkietu ćwiczącej wcześniej ekipy Chin.
 
Jak zapewnił fizjoterapeuta ekipy Arkadiusz Markiewicz, wszyscy zawodnicy są w pełni zdrowi, skoncentrowani i pełni energii. Po zadrapaniach na rękach Adama Hrycaniuka, jednego z bohaterów meczu z Wenezuelą, które spowodowały jego zejście na chwilę z boiska i konieczność opatrzenia krwawienia, nie ma śladu.
 
Ostatni raz obydwie reprezentacje spotkały się w 2012 roku w towarzyskim dwumeczu w Katowicach. Chińczycy przygotowywali się wtedy do igrzysk olimpijskich w Londynie.
 
Pierwszy mecz goście wygrali 73:72. Nazajutrz biało-czerwoni, prowadzeni przez słoweńskiego trenera Alesa Pipana, zrewanżowali się rywalom, zwyciężając 81:79. W tamtych spotkaniach grało czterech obecnych kadrowiczów: Łukasz Koszarek, Adam Waczyński, Damian Kulig i Kamil Łączyński.
 
„To dobry prognostyk, ale dużo wniosków bym z tamtych spotkań nie wyciągał. Chińczycy są bardzo wysocy, dłudzy. Bardzo dobrze bronią kosza. Będziemy dużo rzucać z dystansu. Jeżeli będziemy trafiać, nie powinno być problemu. Mamy plan na ten mecz. Miejmy nadzieję, że wypali” – powiedział Łukasz Koszarek.
 
Zawodnik, który w reprezentacji rozegrał 191 spotkań i zdobył 1177 punktów, zapewnił, że nie było świętowania w hotelu po zwycięstwie nad Wenezuelą: „Tylko kolacja. Potem oglądaliśmy drugi mecz w naszej grupie pod kątem kolejnych rywali. Zwycięstwo na początek to fajna rzecz, ale turniej się dopiero zaczyna”.
 
Jeszcze przed jego rozpoczęciem za lidera polskiego zespołu w opinii chińskich mediów uchodził A.J. Slaughter. Po spotkaniu z Wenezuelą komentator miejscowej telewizji zmienił zdanie - wskazywał, że największym zagrożeniem będzie popisujący się indywidualnymi akcjami Mateusz Ponitka. Zwłaszcza że kontuzja wykluczyła z reprezentacji gospodarzy najlepszego niskiego skrzydłowego, byłego gracza Dallas Mavericks Dinga Yanyuhanga. W tej sytuacji nie mają oni na Polaka odpowiedzi.
 
„To ich, a nie nasz problem. My skupiamy się na sobie albo ich zawodnikach, przeciw którym mamy bronić. Atakujemy jako zespół. Jutro będziemy walczyć o zwycięstwo” – skomentował Ponitka, który ma za sobą 111 spotkań w reprezentacji i 1084 zdobyte punkty.
 
Dla trenera Taylora konfrontacja z Chinami będzie trzecim meczem w mistrzowskiej imprezie z gospodarzami turnieju w ciągu czterech lat.
 
„Na Eurobaskecie 2015 minimalnie przegraliśmy w Montpellier z Francją, Marcin Gortat w ostatniej akcji niecelnie rzucał za trzy na dogrywkę. Dwa lata później w Finlandii była porażka w Helsinkach w dodatkowym czasie. Mamy doświadczenie w graniu z gospodarzami. To może być jutro pomocne. Mówi się - do trzech razy sztuka. Myślę, że moi zawodnicy z rozsądkiem podejdą do tego meczu. Na pewno będą ekstra zmotywowani. Mam duży respekt dla reprezentacji Chin. Będzie to dla nas specjalne wyzwanie” – zapewnił amerykański szkoleniowiec Polaków.
 
Spotkanie Chiny – Polska rozpocznie się w poniedziałek o godz. 14 czasu polskiego.
ch, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze