MŚ koszykarzy. Romański: Ponitka zmusza do płaczu

Koszykówka
MŚ koszykarzy. Romański: Ponitka zmusza do płaczu
fot. PZKosz/Andrzej Romański

- Dawka emocji była ogromna, Polacy byli niesamowici w koncentracji na zadaniach, ale przede wszystkim, inaczej niż w ostatnich latach, po prostu wygrali ważny mecz - pisze po drugim meczu Polaków na turnieju w Chinach koszykarski komentator Polsatu Sport Adam Romański.

Po zakończeniu meczu z Chinami (79:76 po dogrywce), którym Polacy zapewnili sobie awans do najlepszej szesnastki mistrzostw świata, w wywiadzie przeprowadzonym przez Szymona Zaworskiego, korespondenta Polsatu Sport w Chinach, skrzydłowy reprezentacji Polski Aaron Cel podkreślił, że ta wygrana smakuje, bo uczymy się na swoich błędach. To prawda. Polacy już wiele razy grali mecze z mocnymi rywalami, w których byli blisko, ale nigdy takiego meczu nie wygrali. Teraz to oni zagrali w końcówce tak, że w studiu telewizji chińskiej były wieloletni gwiazdor reprezentacji Chin Wang Shipeng podczas wypowiedzi po prostu zaczął płakać. Kolega ze studia zaczął łkającego koszykarza pocieszać.


Emocje związane z tym meczem były ogromne, była dogrywka, kontrowersje sędziowskie i zmiany sytuacji w ostatnich sekundach. Ale tym razem było inaczej niż zazwyczaj w ostatnich latach. Polacy byli niesamowicie skoncentrowani na zadaniu i grali z niezwykłą dyscypliną, co w zasadzie powoduje, że mógłbym przepisać dzisiaj cały mój tekst sprzed dwóch dni po meczu z Wenezuelą. Jednak tym razem trzeba więcej miejsca poświęcić przede wszystkim Mateuszowi Ponitce. Rzadko się zdarza taki występ, jaki miał 26-letni skrzydłowy Polaków w poniedziałek. Nawet statystyki są imponujące (25 punktów, 7/10 z gry, 9 zbiórek, 3 asysty, 4 bloki), ale tak naprawdę najważniejszych rzeczy w jego grze nie da się uchwycić słowami i liczbami. 


Bo najważniejsze, że Ponitka to prawdziwy zwycięzca, o czym mówił w pomeczowym #StudioAdRom Max na YouTube ekspert Polsatu Sport i wywiadowca Denver Nuggets Rafał Juć. To chyba oddaje najlepiej jego podejście do koszykówki. 26-letni skrzydłowy pochodzący z Ostrowa Wielkopolskiego jest nakierowany emocjonalnie na wygrywanie, często po porażkach bywał nieznośny dla otoczenia, kiedy widzi kolegów bez koncentracji lub robiących błędy bywał nawet nieprzyjemny. Ale to wszystko budowało kulturę wygrywania w drużynie Polski, z jednej strony napędzanej perfekcjonizmem i pozytywnym nastawieniem trenera Mike’a Taylora, a z drugiej strony właśnie determinacją takiego zawodnika jak Ponitka.


Najważniejsze jednak było, że najwięcej on mówi bez słów, świecąc przykładem na boisku. Walka o pozycję, wymuszanie fauli w obronie, skakanie do bloków, przechwyty, bieganie do kontry, zbiórki - nie ma lepszego języka w koszykówce, który może przemówić do kolegów. I nawet sześć niecelnych wolnych, w tym cztery w końcówce czwartej kwarty i dogrywce, nie zmieniają tej oceny. To był genialny mecz zwycięzcy. Nic dziwnego, że Chińczycy płakali.


W środę Polacy grają ostatni mecz pierwszej fazy z Wybrzeżem Kości Słoniowej, który wcale nie będzie łatwy. Rywale nie są słabi, a mimo porażek z Wenezuelą i Chinami z minuty na minutę grali coraz lepiej. Wygrana jest Polsce potrzebna, bo liczy się do tabeli drugiej rundy, w której walczyć będziemy o czołową dwójkę, czyli miejsce w ćwierćfinale. Jest już pewne, że po meczu z ekipą z Afryki, w piątek i w niedzielę Polska zagra z Rosją i Argentyną w dwóch kolejnych meczach grupowych (druga runda). One zadecydują o największym współczesnym sukcesie polskiej koszykówki. Po obejrzeniu dwóch pierwszych meczów tych zespołów można powiedzieć, że nie są to przeciwnicy łatwi, ale nie są też nie do przejścia. I nawet nie jest już przesadą myśleć o Polakach w ten sposób.


To wszystko - dużo dobrego - zdarzyło się w turnieju, w którym dwaj nasi najlepsi koszykarze ostatnich lat Marcin Gortat i Maciej Lampe, którzy grali w NBA i wielkich euroligowych klubach, własną decyzją zrezygnowali z gry w kadrze. A spokojnie (mają 34-35 lat) mogliby jej pomóc. Tym bardziej brawa należą się grupie, która w Chinach gra tak dobrze. Jest naprawdę nadzieja na to, że za dwa tygodnie, kiedy mistrzostwa świata się skończą, będziemy mówili o drużynie Mateusza Ponitki, Adama Waczyńskiego, A.J. Slaughtera i kolegów - historycznie dobrej ekipie Polaków.


Drzwi do tego zostały otwarte w poniedziałek. Bo inaczej niż w piłkarskich mundialach ostatnich lat, koszykarze na razie zagrali mecz pierwszy - kluczowy i mecz drugi - otwierający drzwi. A teraz przed nimi mecz trzeci - na luzie i dwa kolejne - o wielkie nadzieje. Terminologia piłkarska koszykarzy nie dotyczy.


Cały program #StudioAdRom Max na YouTube omawiający mecz z Chinami, z ocenami zawodników i rozmowami z obecnymi w Chinach Szymonem Zaworskim (Polsat Sport) i Markiem Popiołkiem (dyrektorem reprezentacji) TUTAJ.

 

WYNIKI, TERMINARZ I TABELE MISTRZOSTW ŚWIATA KOSZYKARZY 

Adam Romański, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze