Do końca trudno było przewidzieć, czyim sukcesem zakończy się pierwszy w karierze pojedynek Berrettiniego i Monfilsa, których dzieli 10 lat różnicy. Pierwszą partię rozstrzygnął na swoją korzyść 33-letni Francuz, ale dwie kolejne padły łupem zawodnika z Italii, którego atutem w tej części pojedynku był serwis. W trzecim secie, gdy prowadził 4:2, nie wybiła go z rytmu przerwa na zasunięcie dachu. Już wówczas w Nowym Jorku padał delikatny deszcz, a prognozy pogody zapowiadały na dalszą część dnia burze z piorunami.
 
Reprezentant "Trójkolorowych" zdołał doprowadzić do remisu w całym meczu. Decydująca odsłona przez dłuższy czas układała się po myśli Włocha. Najpierw prowadził 2:0, ale pozwolił przeciwnikowi od razu odrobić stratę. Następnie jednak odskoczył na 5:2 i wydawało się, że pewnie zmierza po zwycięstwo. Wówczas jednak dały u niego znać o sobie nerwy - przy pierwszej piłce meczowej zaliczył podwójny błąd, swój pierwszy w tej partii, a nieco później dał się przełamać.
 
Rozpędzający się Monfils, który jest znany z nieszablonowych zagrań, zachęcał publiczność do głośniejszego dopingu. Z jego boksu dopingowała go m.in. Jelina Switolina, z którą już od jakiegoś czasu jest związany. Rozstawiona z "piątką" Ukrainka w czwartek zagra w półfinale singla. Po raz pierwszy dotarła do tego etapu w US Open.
 
W 12. gemie Francuz obronił drugiego meczbola dzięki asowi, a chwilę później po raz trzeci był o punkt od porażki, ale znów wyszedł z opresji po dłuższej wymianie.
 
W tie-braku Włoch - którego trenerem jest Vincenzo Santopadre, zięć Zbigniewa Bońka - prowadził 5-2, a wówczas znów zaczął punktować rywal. Trudy prawie czterogodzinnego spotkania coraz bardziej dawały się we znaki obu zawodnikom, zwłaszcza Monfilsowi. W ostatniej akcji meczu posłał piłkę na aut.
 
Berrettini jest pierwszym od 42 lat tenisistą z Italii, który awansował do półfinału US Open. Dotychczas jego najlepszym wynikiem w Wielkim Szlemie była 1/8 finału lipcowego Wimbledonu.
 
O pierwszy w karierze występ w finale zawodów tej rangi zagra z rozstawionym z "dwójką" Hiszpanem Rafaelem Nadalem lub Argentyńczykiem Diego Schwartzmanem (20.). Francuz to z kolei półfinalista French Open sprzed 11 lat i US Open 2016.