Tyszanie zaczęli udział w tej edycji LM od porażki u siebie ze szwedzkim Djurgarden Sztokholm 2:6, a w minioną niedzielę, także przed własną publicznością, po dogrywce ulegli Adlerowi 2:3.

 

Rewanż w Mannheim mistrzowie Polski zaczęli obiecująco, bo od mocnego strzału Galanta w poprzeczkę, po którym sędziowie sprawdzali, czy nie padł gol. Potem już Niemcy dominowali na tafli i już po niespełna 16 minutach prowadzili 3:0. Trener GKS Andriej Gusow zareagował na to zmianą bramkarza – Kamila Lewartowskiego zastąpił John Murray. Gospodarze jeszcze przed zakończeniem tej części gry znaleźli receptę i na niego.

 

Wysokie prowadzenie po pierwszej tercji „ustawiło” resztę spotkania. Polski zespół nie był w stanie odrobić strat. W trzeciej tercji gospodarze dołożyli piąte trafienie i pewnie wygrali mecz.

 

W drugim piątkowym spotkaniu grupy F drużyna Djurgarden Sztokholm przegrała u siebie z Vienna Capitals 3:6 (1:1, 1:2, 1:3).

 

W niedzielę GKS zagra na wyjeździe z Djurgarden.

 

Do fazy play off awansują po dwie najlepsze drużyny z każdej z ośmiu grup.

 

Drużyny ze Szwecji i Austrii to wicemistrzowie swoich krajów, Adler jest mistrzem Niemiec.

 

W poprzednim sezonie tyszanie zadebiutowali w LM. Zajęli ostatnie miejsce w grupie, za szwedzką drużyną Skelleftea AIK, włoskim HC Bolzano i IFK Helsinki. Zespół Gusowa pokonał wtedy u siebie HC Bolzano 5:3 i zdobył pierwsze punkty w tych rozgrywkach dla Polski. Pozostałych pięć spotkań tyszanie przegrali.

 

We wcześniejszych dwóch edycjach LM Polskę reprezentowała Comarch Cracovia Kraków. W obu przypadkach zajęła ostatnie miejsce w grupie, nie zdobyła żadnego punktu.

 

Adler Mannheim – GKS Tychy (4:0, 0:0, 1:0)

 

Bramki: 1:0 David Wolf (Chad Billins, Bjoern Krupp, 8), 2:0 Ben Smith (Tim Stuetzle, Matthias Płachta, 13), 3:0 Cody Lampl (Denis Reul, Brent Raedeke, 16), 4:0 Sinan Akdag (Marcel Goc, 20), 5:0 Jan-Mikael Jarvinen (Mark Katic, 49),

 

Kary: Adler – 2 minuty; GKS – 10 minut.