1. Niesamowita historia trwa! Najpierw ściskaliśmy kciuki za zwycięstwo z Wenezuelą w meczu otwarcia, potem po cichu liczyliśmy na wygraną z chińskimi gospodarzami, a po pokonaniu Wybrzeża Kości Słoniowej zaznaczaliśmy, że w spotkaniu z Rosją faworytem nie jesteśmy. Tymczasem wygrana goni wygraną, Polacy mają już bilans 4-0 i, co najważniejsze, są już jedną nogą w ćwierćfinale mistrzostw.

 

2. Kontekst, on jest ważny. W Europie od lat jesteśmy średniakiem, w ósemce EuroBasketu nie byliśmy od 1997 roku. Na mundial awansowaliśmy po 52 latach przerwy jako 10. zespół z Europy. Naprawdę, niewielu - a może nikt! - nie spodziewał się, że Polacy mogą zajść tak daleko. Oczywiście poza drużyną, bo ta zgrana, zdeterminowana, niezłomna i doświadczona banda Mike'a Taylora wie doskonale, że może wygrać każdy kolejny mecz.

 

3. I tak właśnie wyglądało spotkanie z Rosją. Owszem, to rywale zaczęli lepiej. Owszem, w pierwszych minutach pokazali naszym koszykarzom jak twardo potrafią zagrać w obronie. Owszem, w drugiej kwarcie prowadzili nawet 40:29. I co? I nic. Polacy spokojnie grali swoje, Taylor ufał rezerwowym, każdy dołożył coś od siebie. Straty zostały odrobione, prowadzenie wypracowane i utrzymane.

 

4. Wszystko, co dobre, zaczęło się od konsekwencji - wymuszania fauli Rosjan. Jest taka koszykarska prawda - nie idzie ci, rywal ma przewagę, to staraj się doprowadzić do rzutów wolnych. Polacy to zrobili, wykonali ich aż 38. A trafili 35! To doskonałe 92 proc. Mateusz Ponitka miał 9/9, Adam Waczyński 9/10, Damian Kulig 8/9... Rewelacja.

 

5. Bohater meczu? Wybierzcie sobie sami. A.J. Slaughter trzymał nas w grze w pierwszej kwarcie, Mateusz Ponitka w drugiej, Łukasz Koszarek był najważniejszy w trzeciej, a Adam Waczyński trafił najważniejsze rzuty w końcówce. Dodajcie do tego ważne akcje Aarona Cela, Adama Hrycaniuka, wolne Michała Sokołowskiego... To jest drużyna!

 

6. Możecie wierzyć lub nie, ale świadków mam - siedząc w redakcji Polsatu Sport powiedziałem kolegom na początku trzeciej kwarty: - Słuchajcie, wygramy ten mecz. To po prostu widać. Gramy słabo, ale mądrze. Idzie kiepsko, ale jesteśmy blisko. W końcu to się odmieni, my będziemy mieli lepszy moment, Rosjanie nie będą grali płynnie w ataku przez 40 minut...

 

No, może nie jest to cytat dokładny, ale takie były moje przemyślenia. Dlatego, że ta drużyna na nie pozwoliła. Niesamowite, reprezentacja Mike'a Taylora po prostu przyzwyczaiła nas do wygrywania.

 

7. Na potwierdzenie powyższego - wygrana z Rosją była naszą dziewiątą kolejną w meczu o punkty. Chorwacja, Holandia, Włochy, Chorwacja, Holandia, Wenezuela, Chiny, Wybrzeże Kości Słoniowej, Rosja.

 

8. Ciężko wybrać najfajniejszą akcję tego meczu - trójka Ponitki na koniec pierwszej połowy? Podanie Koszarka na wsad z powietrza Cela? Trójka Waczyńskiego, która wykręciła się i... ponownie wkręciła do kosza? Wypadający za boisko Ponitka, który znajduje w narożniku Cela, a ten trafia za trzy? Polacy z każdą minutą grali i lepiej, i efektowniej.

 

9. Na osobny akapit zasługują Ponitka i Waczyński. To dwaj liderzy, zawodnicy, na których w lecie 2014 roku mocno postawił rozpoczynający pracę w Polsce Taylor. Pamiętam jak dziś pierwszy mecz eliminacji EuroBasketu 2015 z Niemcami w Toruniu. Najwięcej punktów rzucił wówczas Waczyński, zwycięskie punkty zdobył Ponitka. Lata mijają, a ci dwaj goście grają na coraz wyższym poziomie. Waczyński zdobył 18 punktów, Ponitka dodał 14 i dodał 9 zbiórek.

 

10. Na koniec - weteran Łukasz Koszarek. Nie zdobył wielu punktów (6), nie miał rekordowej liczby asyst (4). Ale każde jego trafienie, każde podanie, było ważne. Koszarek grał świetnie w najważniejszym momencie, gdy Polacy wychodzili na prowadzenie. 35-letni rozgrywający jest w reprezentacji od jesieni 2003 roku i wciąż jest niezastąpiony.

 

WYNIKI, TERMINARZ I TABELE MISTRZOSTW ŚWIATA KOSZYKARZY