33-letni Maksim Czurbanow (8-4-1), wydaje się być właściwym rywalem dla Syrowatki, którego moim zdaniem stać jeszcze na dobre walki.  Urodzony na Syberii, w mieście Niagań Rosjanin potrafi całkiem przyzwoicie boksować, ma zupełnie niezły lewy prosty i dobrą pracę nóg, ale nie ma mocnego ciosu. Żadnej z ośmiu wygranych walk nie wygrał przed czasem.

 

25 maja komentowaliśmy z Grzegorzem Proksą jego pojedynek z Michałem Leśniakiem w Jeleniej Górze i tam nie zachwycił. Leśniak zresztą też, ale z tego co mówił po wygranej, miał poważne problemy zdrowotne (uszkodzona łąkotka i zerwane wiązadło boczne dzień wcześniej podczas treningu) i sam fakt, że wyszedł do ringu był w jego odczuciu sukcesem. A przy tym jeszcze pokonał Czurbanowa stojąc praktycznie na jednej nodze.

 

31-letni Michał Syrowatka (20-3, 7 KO)  jest lepszym pięściarzem od Leśniaka, więc jeśli będzie dobrze przygotowany do walki w Białymstoku, to powinien sobie z Czurbanowem bez większego wysiłku poradzić. Ale możliwy jest też scenariusz, który zakłada znacznie trudniejszą, choć zwycięską przeprawę. My możemy mieć tylko nadzieję, że bez względu na to, którą wersję obejrzymy, walka będzie się podobać.

 

Białystok lubi dobry boks, choć kibice w tym mieście preferują twarde, ostre pojedynki. Tak było w lidze, gdy jeszcze istniała, za czasów kiedy rządził Hetman, tak było też w trakcie licznych meczów międzypaństwowych, które nie omijały tego bokserskiego miasta.

 

Pamiętam doskonale mecz Polska – USA na otwarcie hali Włókniarza przy ul. Antoniukowskiej, tłum ludzi. Rok 1992. W składzie Amerykanów młody Shannon Briggs w wadze ciężkiej (91 kg). Zmierzył się wtedy z twardym, bardzo odważnym Piotrem Jurczykiem. Nokaut na Polaku wyglądał groźnie. Briggs skosił Jurczyka efektowną kombinacją w trzeciej, ostatniej rundzie, jeden z ciosów przyszłego mistrza świata zawodowców sięgnął głowy Polaka, gdy ten padał na deski. Takich momentów się nie zapomina. Tak samo jak wygranych walk Dariusza Snarskiego i Wiesława Małyszki, zawodników miejscowego Hetmana.

 

Białystok dochował się wielu dobrych pięściarzy. Jednym z nich jest Aleksy Kuziemski, ostatni nasz medalista mistrzostw świata. Walczący w wadze półciężkiej Kuziemski wywalczył brązowy medal w Bangkoku w 2003 roku. Później na zawodowym ringu dwukrotnie, bez powodzenia bił się o pas mistrza świata WBO.

 

Dziś najmocniejszą pozycję z białostockich bokserów ma Kamil Szeremeta, mistrz Europy wagi średniej, ale w pewnym momencie nadzieje na sukces wiązano między innymi z Grzegorzem Kiełsą i Krzysztofem Zimnochem.

 

Dariusz Snarski też mógł osiągnąć znacznie więcej. Toczył świetne walki z najlepszymi amatorami na świecie, chociażby w Vejle (1996) z Leonardem Doroftei, przyszłym zawodowym mistrzem świata, znanym później jako Leonard Dorin. Kto wie jak potoczyłaby się kariera „Snary” gdyby pokonał Rumuna, mistrza świata z Berlina (1995). Stałem przy ringu, Polak był lepszy, ale sędziowie widzieli inaczej.

 

Nie miał do nich szczęścia, to fakt, ale myślę że karierę przegrał na własne życzenie, choć ma przecież za sobą start w igrzyskach olimpijskich, ćwierćfinał MŚ, dobre walki w ME. Trzykrotnie był mistrzem Polski, wygrał turniej Feliksa Stamma, stoczył 294 pojedynki z których wygrał 247. 

 

Najważniejsze jednak., że daje sobie świetnie radę po zakończeniu czynnego uprawiania sportu. Od lat organizuje bokserskie gale, wciąż ma nowe pomysły.  Sobotnie walki na Rynku Kościuszki, to jeden z nich. Zapewne nie ostatni.