Marcin Feddek: Przede wszystkim gratuluję, że zagrałeś na zero z tyłu. Twój były klubowy kolega z West Ham United Marko Arnautović miał kilka doskonałych sytuacji. Ale w tym meczu wyszło ci wszystko perfekcyjnie.

 

Łukasz Fabiański: Co do sytuacji, nie wiem czy nasza "znajomość" z treningów jakoś mi pomogła, ale to piłkarz o wysokich umiejętnościach. Ważne było, żeby wyczekać jak najdłużej i skrócić mu kąt. Udało się być skutecznym. Cieszy zero z tyłu i ważny punkt. Nasza gra nie była najlepsza, ale jesteśmy liderem grupy i mamy niezłą przewagę. Przed nami kolejne ważne mecze i sądzę, że możemy być zadowoleni z tego punktu, ale z gry na pewno nie.

 

Przez większą część pierwszej połowy Austriacy dominowali. W drugiej połowie wyglądało to już lepiej.

 

Nie wiem, czy nie był to niejako problem mentalny wynikający z porażki ze Słowenią. Może to było dodatkowe obciążenie, stres. Świadomość tego, że jesteśmy w sytuacji, kiedy może nam coś uciec. Może to miało wpływ. W przerwie powiedzieliśmy sobie kilka istotnych zdań, co pomogło nam lepiej zagrać po przerwie.

 

Po meczu ze Słowenią byłeś krytyczny wobec siebie, przede wszystkim jeśli chodzi o drugą bramkę. Przeciwko Austrii wybroniłeś kilka groźnych sytuacji.

 

Jestem osobą bardzo krytyczną, zwłaszcza jeśli chodzi o wpuszczone bramki. Zawsze można czegoś się doszukać i coś poprawić. Z Austrią identycznych sytuacjach byłem skuteczny, zachowałem spokój. Nie wykonywałem zbędnych ruchów.

 

Stadion pomaga?

To jest dla nas coś magicznego. Nie przypominam sobie meczu w eliminacjach, który przegraliśmy na tym obiekcie. To jest nasz duży atut i mam nadzieję, że tak będzie do końca eliminacji.

 

WYNIKI I TABELE ELIMINACJI EURO 2020