Marcin Feddek: Jak ciężko oglądało ci się mecz ze Słowenią? To było dla nas złe doświadczenie. Kiedy ciebie brakuje w składzie, nie jest kolorowo.

 

Kamil Glik: Ja tak do tego nie podchodzę. Mamy szeroką kadrę. W momentach, gdy są kontuzje, inni zawodnicy są potrzebni. Nie było łatwo, bo nie jestem przyzwyczajony do siedzenia na ławce czy na trybunach. Była to dla mnie nowość. Ciężko to wyglądało. Wynik nie był najlepszy. Z Austrią byliśmy zmotywowani, żeby wygrać. Niestety się nie udało. Myślę, że remis jest sprawiedliwy.

 

Szczerze - kostka czy kontuzja mięśniowa?

Kostkę podkręciłem w ostatnim meczu ligowym. Uraz mięśniowy odnowił mi się w okresie przygotowawczym. Doznałem kontuzji mięśnia czworogłowego, jeden jest zerwany. Potrzebowałem kilku dni, żeby w miarę się "posklejać". Miałem obawy, jak będzie z moim zdrowiem w meczu z Austrią, ale czułem się dobrze i nie odczuwałem bólu.

 

Ciężki mecz, zwłaszcza w pierwszej połowie. Arnautović to zawodnik, który się rozpycha, jest nieprzyjemnym piłkarzem do krycia.

 

Były momenty, gdy kryliśmy głęboko. Chcielibyśmy grać jak najlepiej i atakować jak najwyżej, ale Austriacy mają swoje walory. Ciężko powiedzieć z czego to wynikało. Zachowywali się lepiej, na pewno analizowali naszą grę. Czy Arnautović, czy Sabitzer dobrze poruszali się między liniami i stwarzali nam problemy.

 

Jesteście zadowoleni z remisu? Jak zagra się na zero z tyłu, to jest okej, ale chcemy, żeby reprezentacja grała do przodu lepiej. Tak, jak pokazaliście to kilka, kilkanaście miesięcy temu.

 

Chciałbym wygrywać wszystkie mecze 3:0 po pięknej grze, ale jest, jak jest. Na pewno musimy zrobić wszystko, żeby dążyć do tego, żeby kadra grała widowiskowo i wygrywała spotkania, bo to jest w piłce najważniejsze. Trzeba pamiętać, że mieliśmy swoje sytuacje. Chcielibyśmy wygrywać każdy mecz jak najwyżej, ale nie zawsze się to udaje.

 

WYNIKI I TABELE ELIMINACJI EURO 2020