Prusik w rozmowie z PAP wskazał, że jedyne co może cieszyć, jeżeli chodzi o reprezentację, to pierwsze miejsce w grupie.

 

- Prowadzimy w tabeli i mamy przewagę, która co prawda zmalała, ale jeszcze jest. Poza tym nie wygląda to dobrze. Na pewno wszyscy się spodziewaliśmy więcej po meczach ze Słowenią i Austrią. I nie chodzi tylko o zdobycz punktową, ale grę. Można czuć ogromny niedosyt. Na niektórych pozycjach trener Jerzy Brzęczek powinien chyba szukać innych rozwiązań. Nieźle pokazali się młodzi: Krystian Bielik, Sebastian Szymański i Dawid Kownacki, ale oni muszą jeszcze nabrać pewności i doświadczenia. To chyba jedyne plusy tych spotkań, że ci młodzi dostali szansę gry i ją wykorzystali - ocenił były kapitan biało-czerwonych.

 

Nie ukrywał, że zaskoczony był tym, iż zarówno w spotkaniu ze Słowenią, jak i Austrią nie było w ogóle widać pomysłu na grę.

 

- Nie trzeba nikogo przekonywać, że ci zawodnicy potrafią grać w piłkę i to na całkiem dobrym poziomie, co pokazali u poprzedniego selekcjonera i pokazują w swoich klubach. Co prawda nie wyszły im mistrzostwa świata, ale na Euro 2016 pokazali się z dobrej strony. Wtedy był styl i widać było pomysł na grę. Teraz tego nie ma. Coś się zaczęło dobrego dziać w meczu z Izraelem, ale teraz znowu siadło. Trudno powiedzieć, dlaczego tak jest. Trener Brzęczek sam jeszcze się niektórych rzeczy pewnie uczy i może potrzebuje więcej czasu... - dopowiedział 49-krotny reprezentant Polski.

 

Polska po sześciu kolejkach w grupie G prowadzi, ale nad drugą Słowenią ma już tylko dwa punkty przewagi, a nad trzecią Austrią trzy. W październiku biało-czerwoni zmierzą się z Łotwą i Macedonią Północną.

 

- Słychać głosy, że należałoby zwolnić Brzęczka, ale według mnie to nie jest dobry pomysł. Trwają eliminacje i powinniśmy je dograć z tym trenerem, który jest. Cały czas prowadzimy w grupie. Widać, że Brzęczek szuka różnych rozwiązań i być może potrzeba mu jeszcze trochę czasu. Nerwowe ruchy tylko mogą zaszkodzić - podsumował Prusik.