W ekipie Biało-Czerwonych w Grecji wystąpią dwaj najlepsi singliści - 36. w światowym rankingu Hubert Hurkacz i 84. w tym zestawieniu Kamil Majchrzak. Wrocławianin 24 sierpnia po raz pierwszy w karierze wygrał turniej ATP, zwyciężając w Winston-Salem. Piotrkowianin zaś błysnął w niedawnym wielkoszlemowym US Open, w którym jako tzw. szczęśliwy przegrany dotarł do trzeciej rundy.

 

Skład zespołu, którego kapitanem jest Radosław Szymanik, uzupełniają debliści Łukasz Kubot i Marcin Matkowki. Pierwszy należy do światowej czołówki, a drugi imprezą w Atenach zamierza zakończyć oficjalnie wieloletnią karierę.

 

Oprócz gospodarzy i Polaków wezmą w niej udział także reprezentacje: Estonii, Łotwy, Luksemburga, Monako, Czarnogóry i Macedonii Północnej. Największą gwiazdą będzie siódmy w rankingu ATP Grek Stefanos Tsitsipas. W pozostałych ekipach nie ma znanych nazwisk. Wśród Łotyszy nie ma Ernestsa Gulbisa, który obecnie jest 125. rakietą świata, ale w przeszłości był "dziesiątką".

 

- Na papierze będziemy faworytem, ale to tylko papier. Warto pamiętać, jak trudna jest formuła tego turnieju. Jest tylko czterech zawodników w drużynie, a gramy cztery dni z rzędu. Różne rzeczy mogą się zdarzyć, jak kontuzje, choroby. A nie mamy żadnej opcji zmiany - zaznaczył Szymanik.

 

Jak dodał, dodatkowe utrudnienie stanowi fakt, że Hurkacz, Majchrzak i Kubot przez ostatnie tygodnie grali w Ameryce Północnej na kortach twardych, zaś w Atenach czekają ich mecze na ziemnej nawierzchni.

 

- Trzeba będzie poświęcić trochę czasu na przyzwyczajenie się do innego sposobu poruszania się i zmiany rytmu. Inne elementy gry będą potrzebne niż na betonie i to jest najważniejsza sprawa - zwrócił uwagę kapitan podczas krótkiego zgrupowania w Warszawie.

 

Pierwsza faza zmagań zakończy się w piątek. W sobotę odbędą się mecze o miejsca między najlepszymi zespołami obu grup oraz tymi, które zajmą drugą pozycję.

 

O tym, kto będzie miał prawo gry w barażu o awans do Grupy II, będzie wiadomo już w piątek. Wywalczą je bowiem po dwie najlepsze ekipy z obu grup. Do grupy IV z kolei spadną dwaj przegrani sobotnich meczów między trzecią drużyną z gr. A i czwartą z gr. B oraz czwartym zespołem z gr. A i trzecim z gr. B.

 

Biało-Czerwoni rok temu wygrali z Rumunią 3:2 spotkanie 3. rundy Grupy II Strefy Euro-Afrykańskiej i zapewnili sobie przepustkę na wyższy poziom. Później jednak nastąpiła reforma rozgrywek. Elita rywalizuje w turnieju, którego pierwsza edycja odbędzie się w listopadzie w Madrycie. Pozostałe drużyny zostały podzielone na poszczególne grupy. Decydujące znaczenie miał ranking, a Polacy zajmują w nim odległe miejsce z powodu kary odjęcia 2000 punktów za nieprzepisowo szybką nawierzchnię w meczu z Argentyną w Gdańsku w Grupie Światowej w 2016 roku. W ten sposób trafili do Grupy III.