Szymon Zaworski: Za wami dobry mecz. Nie udało się awansować do półfinału, ale każdy zdaje sobie sprawę z siły Hiszpanii. Cztery lata temu także było blisko. Co pan sądzi o wtorkowym spotkaniu?
 
Mike Taylor: Wielki respekt dla Hiszpanii za to spotkanie. Wiedzieliśmy, co nas czeka. To fantastyczny zespół, z fantastycznymi zawodnikami. Powalczyliśmy o swoje marzenia, chcieliśmy sprawić niespodziankę, chcieliśmy zostać zapamiętani za sposób, w jaki odpadamy. Kilkukrotnie odrobiliśmy dużą stratę, zwłaszcza w drugiej połowie. Jestem dumny z moich zawodników za wszystko, co tu osiągnęli. Możemy opuścić spotkanie z Hiszpanią z podniesionymi głowami. Hiszpania była zespołem lepszym, ale to nie zmienia faktu, że jesteśmy jednymi z bohaterów MŚ w Chinach.
 
Udało wam się napisać piękną historię. Co dalej? Będziecie za wszelką cenę walczyć o piąte miejsce?
 
Nic jeszcze nie jest skończone tu w Chinach. Przed nami dwa spotkania, których wyniki mogą mieć wielkie znaczenie, gramy o punkty. Udało nam się osiągnąć cel, który postawiłem sobie osobiście przed tym turniejem, aby otrzymać szansę awansu na igrzyska olimpijskie. To bardzo ważne dla polskiej koszykówki. Teraz zobaczymy, co się wydarzy. Przed nami dwaj kolejni świetni rywale, ale te doświadczenia podniosą poziom naszego zespołu. Wierzę, że ten rezultat zainspiruje kolejną generację polskich koszykarzy. Młodzi chłopcy i dziewczęta z Polski oglądali występy Biało-Czerwonych w Chinach, to sprawiało im przyjemność i pozwalało marzyć. Jestem z tego dumny.
 
Jak teraz uda wam się zmotywować i skupić na pozostałych spotkaniach?
 
Pierwszy aspekt, to czas spędzony razem. Kochamy siebie jako ludzi i cały zespół, tworzymy monolit i mamy atmosferę. Chcemy cieszyć się z czasu, który nam pozostał tutaj w Chinach. Będziemy cieszyć się z każdej sekundy spędzonej wspólnie na parkiecie. Wróćmy też do roku 1967 - tamten zespół wygrał cztery spotkania, my chcemy wygrać pięć.