Miasteczko Sundvall, skąd pochodzi Wallin, ma coś wspólnego z wielkim boksem - ale tylko pośrednio. W 1965 roku odwiedził je Muhammad Ali, zaskakując trenujących w małym klubie pięściarzy-amatorów, a trzy lata później, Floyd Patterson otworzył w tam jeden z pierwszych barów sprzedających hamburgery. Wallin zaczął myśleć o boksie, kiedy był chudym, mierzącym prawie dwa metry nastolatkiem. Ojciec Carl, amatorski pięściarz, który bawił się boksem pracując jako trener w miejscowym klubie, przekonał Otto by pięściarstwem zajął się na serio, kiedy Wallin miał dopiero 16 lat. Nie potrzebował długo, by szybko zyskać sobie uznanie fachowców połączeniem solidnej techniki z mocnym, nokautującym ciosem.

 

Ojciec i syn mieli marzenia wspólnych wielkich walk, ale nagle wszystko legło w gruzach. Otto stracił ojca cztery miesiące temu, kiedy Carl zmarł niespodziewanie na atak serca.  Otto musi teraz zacząć spełniać marzenia seniora zaczynając z najwyższego pułapu - od pokonania kogoś, kto jeszcze nigdy nie schodził z ringu pokonany. - Wygranie z Fury będzie miało takie samo znaczenie, jak tamta wygrana, 60 lat temu w Nowym Jorku Johanssona. Czy Tyson ma tytuł czy nie, Fury jest najlepszym pięściarzem świata - mówi 28-letni Wallin.

 

Spokojny, wyważony w wypowiedziach Wallin przeprowadził się do Nowego Jorku, kiedy po kontrakcie z Showtime promotorzy zasugerowali, że nie ma sensu podróżowanie z jednego na drugi kontynent, jeśli chce zrobić karierę w USA. Karierę, która nie mogła się rozpocząć... gorzej, choć Szwed żadnej walki nie przegrał.

 

Pierwsza walka dla Showtime, z Nickiem Kisnerem w Atlantic City, w serii "Nowa Generacja" zakończyła się uznaniem walki za niebyłą, kiedy już w pierwszej rundzie doszło do przypadkowego zderzenia głowami. Druga, też na Showtime nie doszła do skutku, kiedy dzień przed wyjściem na ring, lekarze w Tacoma (stan Waszyngton) nie dopuścili do walki BJ Floresa. Te dwie walki miały przygotować Wallina do tych poważnych testów. Zamiast tego, w debiucie na amerykańskim ringu, przyjdzie mu się od razu zmierzyć z rywalem najtrudniejszym z możliwych.

 

"Strasznie szkoda, że nie będzie ze mną ojca, ale czuję jakby mnie nigdy nie opuścił. Wiem, co chciałby mi powiedzieć wiedząc, że walczę z Fury’m - tak długo, jak będziesz dobrze poruszał się po ringu, możesz z nim wygrać" - mówi Wallin. "Nie mogę przestać o nim myśleć. Jak zacznie się czuć komfortowo na ringu, zacznie do mnie mówić, wybijać mnie z rytmu… będę na to gotowy bo od lat śledzę jego karierę".

 

Wallin, pięściarz leworęczny, już stał w ringu przeciwko elicie - ale tylko na sparingach. Także przeciwko Adamowi Kownackiemu. - Dobrze się bił, trudno go trafić bo się dobrze rusza na nogach, ma dobre ciosy proste. Oczywiście, że Tyson będzie faworytem, ale nie będzie tak łatwo, jak Fury miał w ostatniej walce, z Niemcem Schwarzem. Szwed jest lepszy - mówi Babyface.  Nie tylko Kownacki - Wallin zwrócił na siebie uwagę fachowców także  sparingami z Anthonym Joshuą, Kubratem Pulewem czy Jarrellem Miller. - Czas najwyższy, żebym wszystkim udowodnił, że nie jestem tutaj przypadkowo - przekonuje Wallin, zupełnie nie przejmując się faktem, że w tym samym Las Vegas, gdzie będzie bił się z  Fury’m, bukmacherzy wypłacą za jego zwycięstwo dziesięć razy więcej niż za wygraną Króla Cyganów. - Oglądaliście walkę Ruiz Jr - Joshua? Jakie miał Andy szanse? - pyta ze śmiechem Szwed.

 

Transmisja z gali Fury - Wallin od godz. 3.00 w nocy z soboty na niedzielę w Polsacie Sport