Natalia Perlińska: Skupiacie się przede wszystkim na fazie grupowej czy wybiegacie w przyszłość i myślicie o finałach?

 

Marcin Komenda: Skupiamy się teraz na fazie grupowej mimo tego, że drużyny w naszej grupie nie są najmocniejszymi na papierze. Musimy mieć szacunek do każdego, bo sam fakt, że się zakwalifikowali do mistrzostw Europy świadczy o tym, że potrafią grać w siatkówkę. Nie mamy w grupie drużyn z światowego topu, ale to nie są słabe drużyny. My musimy się skupić na naszej grze i wtedy cały turniej powinien pójść po naszej myśli. Podejście mentalnie będzie bardzo istotne w fazie początkowej. Jak wyjdziemy z grupy będziemy skupiać się na kolejnych rywalach.

 

Mecze z tymi potencjalnie słabszymi przeciwnikami wymagają od reprezentacji Polski dodatkowej motywacji i szczególnej koncentracji?

 

Są to zespoły niewygodne. Reprezentacje, które nigdy nie osiągały spektakularnych sukcesów, ale w swoich składach mają po kilku cenionych zawodników. To my musimy narzucić przeciwnikom nasz rytm gry i nie pozwolić im rozwinąć skrzydeł. Później zawsze ciężej jest wrócić do gry. To wymaga dodatkowej koncentracji.

 

Nowa formuła mistrzostw Europy jest dla Was niewygodna czy adaptujecie się do niej?

 

Myślę, że nie możemy rozmyślać na ten temat czy nastawiać się do tego systemu turnieju negatywnie. Musimy podejść do każdego spotkania na 100% i wygrać każde spotkanie. Wtedy nikt nie będzie się zastanawiał, czy ta formuła jest dobra czy nie. Zauważyłem, że wiele dyscyplin poszerza takie turnieje do większej ilości drużyn. Moim zdaniem z perspektywy promocji siatkówki jest to dobre. Dla nas również jest to korzystne. Rozegramy więcej spotkań i spokojnie rozpoczniemy turniej.

 

Rola faworyta Wam pomaga, czy bardziej deprymuje?

 

Nie jest to łatwe do oceny, ale według mnie jesteśmy na tyle mocnym zespołem z doświadczonymi zawodnikami, że ta dodatkowa presja nie powinna mieć na nas dużego wpływu. Wręcz przeciwnie, może działać motywująco.