Grochal w wieku 28 lat był rozjemcą na igrzyskach w Londynie i przeszedł do historii jako najmłodszy arbiter turnieju olimpijskiego hokeistów na trawie. Wówczas jego kariera nabrała rozpędu - cztery lata później w Rio de Janeiro "dotarł" do półfinału - prowadził mecz Niemców z Argentyną. Był także m.in. arbitrem ubiegłorocznego finału mistrzostw świata Belgia - Holandia. W lutym został wybrany przez FIH najlepszym sędzią 2018 roku.

 

Mając tak imponujące CV nie ukrywał, że liczył na nominację na igrzyska olimpijskie w Tokio.

 

"To nie jest tak, że to była formalność, bo z tyłu głowy zawsze pojawiają się jakieś wątpliwości. Na igrzyska nie do końca jadą sami najlepsi sędziowie, bo decydują m.in. także względy geograficzne. Nie czułem się jednak zagrożony, szczerze przyznam, że liczyłem na tę nominację" - powiedział PAP poznański arbiter, nie bez powodów uważany za "wizytówkę polskiego hokeja na trawie".

 

Mecze na igrzyskach poprowadzi 14 sędziów w męskim turnieju i 14 w żeńskim. Grochal nie ukrywa, że jego marzeniem pozostaje sędziowanie finału na tej najważniejszej imprezie sportowej.

 

"Trzy lata temu w Rio de Janeiro sędziowałem półfinał i wydaje mi się, że robię progres. Potem był finał mistrzostw świata, niedawno sędziowałem finał Ligi Narodów. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i ten finał igrzysk olimpijskich od wielu lat jest moim marzeniem. Jest jednak wiele czynników ode mnie niezależnych, natomiast ja dołożę wszelkich starań, żeby poprowadzić mecz o złoty medal olimpijski" - podkreślił.

 

Grochal będzie jedynym przedstawicielem polskiego hokeja na trawie w Tokio, bowiem zarówno męska, jak i żeńska reprezentacja straciły już szansę na udział w igrzyskach.