Maciej Turski: Jeszcze kilka tygodni temu powiedzielibyśmy, że ogromnym zaskoczeniem jest twój udział na KSW 50. Jednak pojedynek z Normanem Parke'iem zapowiada się niezwykle pasjonująco.

 

Marcin Wrzosek: Gdyby nie przyjął tego pojedynku, to do końca życia bym żałował. Szczególnie, że byłem w pełnym treningu, bo trenowałem dwa razy dziennie. Dla takiej szansy warto żyć. Myślę, że jestem w stanie zszokować świat. Chcę zdobyć pas i przywieźć go do Polski.

 

Jeszcze zanim otrzymałeś propozycję tego pojedynku wraz ze swoim trenerem rozważałeś pójście do kategorii wyżej.

 

Nawet nie tyle rozważaliśmy, ale nawet zgłosiliśmy to oficjalnie KSW, że następny pojedynek chcę stoczyć w kategorii lekkiej. Dostaliśmy pozytywną odpowiedź, ale miałem mieć innego przeciwnika. Teraz nadarzyła się szansa na walkę z Normanem, która jest jednym z największych wyzwań w karierze. Jest to zawodnik, który osiągnął wiele na arenie europejskiej oraz światowej. Zwyciężył Ultimate Fighter, ja z kolei doszedłem do półfinału, więc z pewnością będzie to bardzo fajny pojedynek.

 

Wszyscy zastanawiają się jak będziesz wyglądał pod względem kondycyjnym? Czujesz się przygotowany na pięć rund?

 

Na każdej sesji sparingowej robię nawet ponad pięć rund, więc jestem przygotowany. Z tego co zauważyłem to Norman mocno mnie lekceważy, ale zapewniam, że się mocno rozczaruje. Jego podejście jest błędem!

 

Opłacało się wziąć tę walkę na ostatnią chwilę?

 

Szczerze mówiąc nie patrzyłem na pieniądze, ale opłacać się na pewno opłacało. Teraz jednak najważniejszy jest dla mnie pas i tylko on się liczy. Wiem, że jeśli go zdobędę to nie będzie to moje ostatnia dobra wypłata. Myślę już o przyszłości, kolejnych ruchach i pierwszej obronie pasa.

 

Transmisja gali KSW 50 w systemie PPV