Maciej Turski: Phil De Fries znowu w Polsce. Czy czujesz się tutaj jak w drugim domu?
 
Philip De Fries: Zdecydowanie! Kocham Warszawę! Mam nadzieję, że będę mógł tutaj świętować swoje zwycięstwo i się zabawić.
 
Jeszcze kilka dni temu byłeś w Stanach Zjednoczonych, gdzie była ciężka praca na obozie przygotowawczym. Teraz jesteś w Polsce, niedługo ruszasz do Wielkiej Brytanii już na galę. Czy zmiany stref czasowych i miejsc mogą w jakiś sposób na ciebie wpłynąć?
 
W tej chwili czuję się jak zombie... Za mną niezbyt przyjemny lot. Takie jednak są obowiązki sportowca. Za kilka dni, gdy przyjdzie przystąpić do walki będę czuł się znakomicie.
 
Jak zmiana rywala wpłynęła na twoje przygotowania?
 
Zawsze robię swoją robotę. Luis Henrique ma swój najlepszy czas za sobą, gdy występował w UFC. Jednak zawsze może mnie zaszokować czymś niespodziewanym. Jest podobnym rywalem do Damiana Grabowskiego, więc ja przygotowuję się po swojemu.
 
Interesująca historia: Luis Henrique przygotowywał się niegdyś w tym samym klubie, a więc amerykańskim ATT. Masz jakieś informacje na temat rywala?
 
Nie pytałem. Nie chciałem, żeby jego dawni koledzy poczuli się z tym źle. Bardzo polubiłem Brazylijczyków, z którymi miałem okazję trenować. Według mnie mogli nawet przewyższać poziomem Luisa. Miałem świetnych partnerów do przygotowań, będę gotowy na wszystko!
 
De Fries ma na swoim koncie serię zwycięstw, która robi wrażenie. W ostatniej walce udało ci się pokonać polską gwiazdę, Tomasza Narkuna. To najlepszy czas w twojej karierze?
 
Bez wątpienia! Jestem bardzo zadowolony ze sportowych osiągnięć w ostatnich miesiącach oraz stawki, którą zaproponowało mi KSW. Zainwestowałem sporo pieniędzy w obóz przygotowawczy, jednak jest to cena, którą muszę podjąć, aby stawać się coraz lepszy.
 
Czego oczekujesz po Luisie Henrique? Nie miał zbyt wiele czasu na przygotowania...
 
To wojownik, który pozostaje w świetnej dyspozycji, treningu i gotowości przez cały rok. Bardziej martwię się o swoją kondycję: w zeszłym tygodniu na sali miałem moment, gdy chciałem to wszystko zostawić, byłem potwornie zmęczony przygotowaniami. Koniec końców dłuższe przygotowanie to moja przewaga nad rywalem.
 
Raz jeszcze zmierzysz się w Londynie, twoim domu. Lokacja jest dla ciebie ważna?
 
Świetnie będzie wystąpić właśnie tam i być częścią planów organizacji na jubileuszowe wydarzenie właśnie w Londynie. Gdy drzwi klatki się jednak zamkną, mógłbym być nawet na Księżycu, to nie ma żadnego znaczenia. To jednak świetna wiadomość dla moich fanów.
 
Czujesz, że ten pojedynek nie dotrwa do końcowej syreny?
 
Zawsze myślę o skończeniu pojedynku przed czasem i dołożę starań, żeby tak było też tym razem. Nawet jak się zmęczę, on będzie zmęczony bardziej.