Na złoto wywalczone dziesięć lat temu mało kto liczył. Tym bardziej, że tuż przed mistrzostwami poważnej kontuzji nabawił się podstawowy gracz drużyny Sebastian Świderski. Na turniej nie pojechali też Mariusz Wlazły i Michał Winiarski. Paradoksalnie w tej trudnej sytuacji wypadliśmy zdecydowanie najlepiej w historii, co poniekąd potwierdza tezę, że im większe oczekiwania w stosunku do drużyny, tym później gorszy wynik na imprezie.


Jak zatem podejść do tegorocznego Eurovolleya, pamiętając że przystępujemy do niego jako mistrzowie świata? Patrząc na rywali w fazie grupowej można zacytować słowa popularnego „Misia” znanego z "Prawdy Siatki" - "I z kim my tu mamy przegrać". Rywalami Polaków będą Holandia, Czechy, Ukraina, Czarnogóra i Estonia. Najsilniejsza z tego grona wydaje się być Holandia, którą bez żadnego problemu pokonaliśmy w towarzyskich meczach w Opolu, kiedy forma naszych siatkarzy była dopiero na etapie budowania. Na razie nie ma też chyba sensu zastanawiać się, co będzie dalej, trzeba po prostu zaczekać jak poukłada się sytuacja w innych grupach.


Dla naszych siatkarzy mistrzostwa Europy będą świetną okazją do zapisania w swoim sportowym CV kolejnego tytułu. Dla Heynena zaś będzie to kolejny etap selekcji przy wyborze zawodników do drużyny, która będzie reprezentować nasz kraj na igrzyskach olimpijskich. Pamiętajmy, że do Tokio Heynen będzie mógł zabrać tylko dwunastu graczy, tutaj do dyspozycji ma ich czternastu, a po zgrupowaniu w Arłamowie wypadło kolejnych dwóch - Bartosz Kwolek i Bartosz Kurek. Ten drugi, jeśli będzie w stu procentach zdrowy, może być raczej pewny, że znajdzie się w kadrze na igrzyska, inni muszą o to ostro walczyć.


Tytułu wywalczonego dwa lata temu na mistrzostwach Europy w Krakowie bronią Rosjanie, którzy i teraz będą się liczyć w walce o medale. Ogromną chrapkę na końcowy triumf mają Francuzi, także dlatego, że finał rozegrany zostanie w Paryżu. Trójkolorowi mają jednak trochę problemów. Niepewny jest udział w turnieju ich największej gwiazdy Earvina N’Gapetha, który został zgłoszony do turniejowej czternastki, ale ma problemy ze zdrowiem. Dlatego też trener Laurent Tillie dowołał do drużyny piątego przyjmującego Thibaulta Rossarda kosztem drugiego libero Nicolasa Rossarda.


Impreza, podobnie jak w turnieju kobiet, w pierwszej fazie zagości w czterech krajach - oprócz Francji gra toczyć się będzie w Holandii (tutaj grają Polacy), Belgii i Słowenii. Pierwsze mecze już dzisiaj. Rywalizację rozpoczynają zespoły z grup A i C. Jutro startują grupy B i D.