Maciej Turski: Jeszcze kilka miesięcy temu takie połączenie dwóch organizacji byłoby na polskim rynku nie do pomyślenia. Teraz jednak będziemy świadkami starcia mistrza Babilon MMA z mistrzem FEN. Co ty myślisz o takim pomyśle?
 
Adrian Zieliński: To jest fajny pomysł, bardzo na plus. To zwiększy liczbę miejsc, gdzie można zawalczyć, lepsi przeciwnicy. Nie ma co tworzyć spięć między organizacjami, każda ma zakontraktowanych swoich zawodników i konkurują one ze sobą. Współpraca buduje, a niezgoda rujnuje, tutaj to powiedzenie sprawdza się idealnie.
 
Jesteś pierwszym zawodnikiem, który pod względem formalności kontraktowych będzie miał okazję walczyć dla innej organizacji, wciąż należąc do swojej. To wszystko jest już wyjaśnione?
 
Ta walka liczyć się będzie do kontraktu, który obowiązuje mnie z organizacją FEN.
 
Zapis kontraktowy dotyczący rewanżowego pojedynku cię zaskoczył?
 
Nie zastanawiałem się nad tym i nie myślę jeszcze o rewanżu. Skupiam się na najbliższym pojedynku. Co będzie później? Jest tu trochę specyfika bokserska, o której zadecydował Babilon MMA. Ja realizuję się w tym co robię i spełniam swoje marzenia.
 
Po trudniejszym okresie w twojej karierze przyszła dobra passa w organizacji FEN, dwa przekonujące zwycięstwa i pas mistrzowski. Czujesz się faworytem pojedynku z Danielem Rutkowskim? Jesteś zawodnikiem, który w swoim rekordzie ma walki dla dużych organizacji...
 
Nie patrzę na to czy jestem tu faworytem. W walce nie ma to zbyt dużego znaczenia. Liczy się forma i dyspozycja dnia.
 
Na jakim etapie przygotowań do tej walki jesteś?
 
Jestem w treningu cały czas. Nie mam innej pracy, prowadzę też treningi dla innych. Jestem w gazie - podkręciłem tempo i potroiłem obroty, czasu zostało jeszcze trochę, a najtrudniejsze przed tą walką będzie osiągnięcie limitu wagowego.
 
Na pewno znasz specyfikę stylu, jaki Rutkowski prezentuje w klatce. Pojedynek strikera z zapaśnikiem czy nie zamykałbyś tego zestawienia w takich ramach?
 
Zdecydowanie nie. Trenuję przekrojowo i dobrze się czuję na ziemi, umiem walczyć z pleców. Preferuję jednak swoją płaszczyznę walki, a więc stójkę. Bronię sprowadzeń i wolę wymieniać ciosy. Tak naprawdę uważam się jednak za zawodnika uniwersalnego i postaram się być wszechstronny. Daniel umie wiele w parterze, ale będę na to przygotowany. Moi rywale dążą do sprowadzeń, a taki styl mi pasuje. Przygotowuję się z zawodnikami, którzy prezentują mocne zapasy. Nie mogę się doczekać już tego zestawienia.
 
Pojedynek odbędzie się 125 metrów pod ziemią, tam oddycha się nieco inaczej. Zastanawiałeś się nad zmodyfikowaniem przygotowań pod specyfikę tego miejsca?
 
Nie wiem za bardzo jak miałbym to zmodyfikować. Takich miejsc do przygotowań raczej nie ma. Robię swoje, jak do każdej walki. Daję z siebie wszystko i czasem robię po trzy treningi dziennie. Robię to dla takich właśnie walk.
 
Zastanawiałeś się jak do wywiadów będziesz przychodził z dwoma pasami mistrzowskimi na ramieniu? Jakie to będzie uczucie?
 
Mam nadzieję, że kiedyś zrobią jeden zunifikowany. Mam już w swojej kolekcji pas PLMMA, wiem już gdzie będę je wszystkie trzymał. Jestem gotowy, żeby go przejąć.