Legendarny polski zawodnik w Londynie zmierzy się z Jasonem Radcliffem (15-7, 10 KO, 4 SUB). Walka zaplanowana jest w umownym limicie do 90 kilogramów, więc Chmielewski nie miał problemów ze zbijaniem wagi.

 

- Ważenie jest fajnym uczuciem, jest pierwsze spojrzenie z przeciwnikiem. Pojawiają się emocje. Na szczęście nie musiałem robić wagi, zbijałem raptem 2-3 kilogramy. W moim przypadku to tyle, co nic - zdradził.

 

37-latek przyznał, że do sobotniego starcia przygotowywał się między innymi u Mirosława Oknińskiego, który przez wiele lat był jego trenerem.

 

- Zacząłem przygotowania od wyjazdu do Omanu. Później trenowałem w Jakubowie z moją ekipą. W sierpniu sparingi u Mirka, treningi techniczne. Skupiłem się bardziej na mocy - dodał.

 

Pojedynek z Radcliffem ma być dla Chmielewskiego ostatnim w karierze. Jak powiedział, choć kończy sportową karierę, nie wyklucza powrotu na "superwalkę".

 

- Nigdy nie mów nigdy. Sportowo, jeśli chodzi o mistrzostwa czy pasy, nie będę już na pewno walczył. Mam problem ze zrobieniem wagi do kategorii 84 kg, a na wyższą jestem za mały. To, co miałem osiągnąć, już osiągnąłem. Może kiedyś jakiś superfight, kto wie. Jak będzie fajna propozycja zawalczenia dla fanów, nie mówię nie. Stricte sportowo kończę jednak karierę - zakończył.

 

Transmisja gali KSW 50 w systemie PPV